Oficjalna decyzja turyńskiego koncernu została ogłoszona ponad dwa tygodnie po referendum w tej fabryce, w którym 62 procent jej pracowników opowiedziało się za porozumieniem w sprawie warunków produkcji samochodu i restrukturyzacji zakładu.

W ogłoszonym komunikacie poinformowano, że w piątek dyrekcja Fiata spotkała się z przedstawicielami czterech związków zawodowych, które w połowie czerwca podpisały poddane następnie pod referendum porozumienie, przewidujące zainwestowanie w fabrykę w Kampanii 700 milionów euro. Nakłady te są konieczne, by przestarzała filia mogła docelowo produkować rocznie 270 tysięcy pand. Podczas rozmów potwierdzono wolę realizacji strategicznych planów koncernu, dotyczących przyszłości Pomigliano d'Arco.

Obie strony, podkreślono w nocie, zobowiązały się do wprowadzenia porozumienia w życie tak, aby "zapewnić warunki zarządzania zakładem".

Wraz z tym oświadczeniem opublikowany został bezprecedensowy, jak warto zauważyć, osobisty list dyrektora generalnego Fiata Sergio Marchionne do wszystkich pracowników włoskich fabryk koncernu. W szczerym liście Marchionne wyjaśnił intencje firmy w obecnej, jak przyznał, "bardzo delikatnej sytuacji" i odparł zarzuty przeciwników planów koncernu. Choć nie wymienił z nazwy związku metalowców Fiom, który jako jedyny nie zaakceptował porozumienia w sprawie fabryki pod Neapolem, stwierdził, że zarzuty o to, że umowa ta jest niezgodna z konstytucją, są "absurdalne".

Fiat w Tychach zachowa zatrudnienie i półmilionową produkcję

 Decyzja koncernu Fiata o lokalizacji produkcji nowej pandy we Włoszech nie oznacza redukcji zatrudnienia ani zmniejszenia mocy produkcyjnych fabryki w Tychach, gdzie powstaje "stara" panda. Zakład zachowa zatrudnienie i półmilionową produkcję - zapewnia firma.