Eksperci od rynku nieruchomości rekreacyjnych mają już swoje typy. – Niewykluczone, że w ciągu roku działki rekreacyjne na Mazurach i nad morzem zdrożeją o ok. 5 proc. – mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Na Podhalu, gdzie już jest najdrożej, oraz w mniejszych ośrodkach turystycznych ceny będą stabilne.

– Ale czasem działkę rekreacyjną można kupić za kilkanaście tysięcy złotych, czyli za równowartość używanego samochodu osobowego – mówi Marcin Jańczuk. Tu jak nigdzie mogą spotkać nas niespodzianki. Ceny ziemi pod rekreację wynoszą od 10 do nawet 150 zł za metr kwadratowy. O ich wartości decydują nie tylko położenie i atrakcyjny krajobraz, ale także odległość od dużych miast oraz to, czy można postawić tam budynek. I dlatego na Mazurach grunty rekreacyjne blisko jeziora, z prawem do zabudowy, są wyceniane na ponad 100 zł za metr kwadratowy.

Jeszcze drożej jest na Podhalu. Tam średnia cena dochodzi do 100 zł za metr, ale najdroższe grunty sprzedawane są po ok. 150 zł. Nawet działek, na których nie można budować, nikt nie chce sprzedać za mniej niż 40 zł za metr.

Ci, którzy zastanawiają się nad zakupem działki rekreacyjnej, powinni dokładnie analizować oferty. Okazuje się bowiem, że i grunty bez prawa zabudowy mogą być bardzo atrakcyjne, jeśli jest możliwość podciągnięcia do nich mediów. Wprawdzie kosztuje to od kilku do kilkudziesięciu tys. zł, ale potem na takim gruncie można postawić tzw. domek holenderski. Jest to przenośny kontener wielkości ok. 30 mkw., całkowicie wyposażony, w którym znajdują się kuchnia, łazienka i najczęściej 2 sypialnie. Używany, kilkuletni domek można kupić za ok. 20 tys. zł.

Rynek ziemi rekreacyjnej zazwyczaj ożywa w wakacje. Wtedy bowiem Polacy oglądają działki i podejmują decyzje o ich zakupie. Zazwyczaj wydatek finansują z oszczędności. To jest jeden z powodów, dla którego grunty rekreacyjne potaniały w kryzysie w mniejszym stopniu niż budowlane.

– Działki letniskowe były kupowane głównie za gotówkę, więc gdy banki zakręciły kurek z kredytami, to reakcja tego rynku była umiarkowana, bo popyt całkowicie się nie załamał – mówi Marcin Jańczuk. Grunty budowlane przeceniono o 20 – 30 proc., rekreacyjne o 10 – 20 proc.

W dziedzinie finansowania zakupu gruntów wypoczynkowych nic się nie zmieni, bo większość banków nie daje na ten cel kredytów. – Są tylko dwie oferty kredytów na zakup działek rekreacyjnych, siedliskowych czy ziemi rolnej – w Lukas Banku i BGŻ. Kredyty te cechują wyższe marża i prowizja niż przy tradycyjnym kredycie hipotecznym – mówi Marcin Cieszyński z Total Money.

Ale i stosunkowo niewiele osób traktuje działki letniskowe jak inwestycje. Jeśli ktoś decyduje się na zakup, robi to, bo chce mieć stałe miejsce wypoczynku. To dodatkowy czynnik stabilizujący ceny.