Co dziesiąty przewód do klimatyzacji sprzedawany na świecie i co piąty w Europie jest produkowany przez zakłady Maflow. Wkrótce właścicielem tej grupy motoryzacyjnej stanie się Boryszew. Wczoraj na przejęcie grupy spółka otrzymała zgodę włoskiego ministra rozwoju gospodarczego. W efekcie Karkosik przejmie wkrótce interesy Maflow nie tylko w Polsce, ale też we Włoszech, w Chinach, Japonii i Brazylii. Mimo że kupowane firmy otarły się o likwidację, Karkosik uważa, że robi dobry interes.

– Maflow jest ofiarą własnego sukcesu i zbyt dynamicznego rozwoju finansowanego z pożyczonych środków. Ma ogromny potencjał, który właściwie wykorzystany przyniesie szybko wymierne efekty – uważa Roman Karkosik.

Jednak eksperci uważają, że firma – zwłaszcza włoska spółka – wymaga restrukturyzacji. I Karkosik ją zapowiada.

– Pewna zmiana w modelu funkcjonowania grupy jest niewątpliwie potrzebna. Pewne struktury trzeba uprościć, zredukować koszty – mówi Karkosik. Twierdzi, że szczegółowy plan już przedstawiono włoskim partnerom. I to był jeden z czynników, który zdecydował o przyjęciu oferty Boryszewa. Najważniejsza była cena. Jak twierdzi Karkosik, przejęcie Maflow będzie kosztować Boryszew około 100 mln zł, przy czym za trzy zakłady w Polsce zapłaci 70 mln zł, a za pozostałe 8,1 mln euro. Karkosik nie chce zdradzić szczegółów finansowania, zapowiada tylko, że zostaną podane później. Główny udziałowiec Boryszewa twierdzi, że przejęcie dobrze wpłynie na tę firmę. Jej przychody wzrosną o 30 – 40 proc., a zatrudnienie do ponad 6,5 tys. osób.