Taką decyzję podjął Carl-Peter Forster, nowy szef indyjskiego koncernu Tata, do którego obecnie należy spółka Jaguar Land Rover. W Londynie zaprezentowano właśnie lżejszy model Range Rover Evoque, który emituje znacznie mniej dwutlenku węgla.

„Nie jestem zwolennikiem teorii, że jeśli już mamy mały samochód, możemy sobie pozwolić na produkcję wielkiego auta. To bardzo ważne, żeby większy Range Rover otrzymał silniki bardziej oszczędzające paliwo. Taka działalność zdobywa społeczną akceptację” – powiedział Forster, który w lutym przejął stery w Tata. Wcześniej był on szefem General Motors w Europie.

Spółka, która oprócz wozów terenowych produkuje również sportowe Jaguary, zamierza podtrzymać tendencje „silnego wzrostu” w związku z odrodzeniem się popytu na auta z wyższej półki. Evoque został wyceniony na 33 tys. funtów (50 tys. dolarów) i może się przyczynić do wzrostu rocznej sprzedaży aut tej marki do 300 tys. rocznie, czyli o 50 proc. więcej niż w zeszłym roku.

Według Forstera nowy silnik dieslowski dla Range Rovera, szykowany już dla modeli z 2011 roku, stanie się ważnym krokiem na drodze do poprawy ekologicznego wizerunku aut marki Land Rover. Ośmiocylindrowy silnik o mocy 309 KM, czyli większej o 15 proc., gwarantuje również większą oszczędność paliwa – do 18 proc.
Oficjalna inauguracja modelu Evoque odbędzie się podczas salonu motoryzacyjnego w Paryżu, we wrześniu tego roku. Jest on oparty na bazie auta koncepcyjnego Land Rover LRX przedstawionego na salonie samochodowym w Detroit, w styczniu 2008 roku. Auto będzie produkowane w Halewood, pod Liverpoolem. 

Peter Schmidt, dyrektor zarządzający brytyjskiej firmy badawczej Automotive Industry Data, wskazuje jednak, że Jaguar Land Rover zrobiłby mądrzej kierując swoje pieniądze na umiejscowienie produkcji dotychczasowych modeli w Chinach, które już są największym rynkiem samochodowym na świecie.

„Rynek na prawdziwe SUV-y w zachodnim świecie praktycznie zamiera. Zdrowy jest jedynie ten jego segment, który naśladuje SUV-y, jak np. Honda CR-V. Ale Chińczycy nadal chcą mieć prawdziwe wozy terenowe” – mówi Schmidt.