Uruchomienie myjni samochodowej może być dobrym pomysłem na własny biznes. Krajowy rynek myjni wciąż nie jest nasycony. Jak przekonuje Jerzy Chorszczaruk, dyrektor w Towarzystwie Inwestycyjnym, spółce zarządzającej siecią myjni Washmaster, miejsca na inwestycje w Polsce nie brakuje. – W Niemczech, gdzie rynek myjni jest znacznie bardziej rozwinięty niż u nas, popyt na nie wciąż rośnie – podkreśla. U nas jeszcze długo będzie podobnie.

Perspektywiczny rynek

W Polsce na jedną myjnię przypada około 11 tys. mieszkańców. Tymczasem na rynkach rozwiniętych pojedyncza myjnia obsługuje 4 – 5 tys. mieszkańców. W Polsce działa już około 3,5 tys. myjni. Nie ma oficjalnych statystyk dotyczących tej branży, ale eksperci szacują, że w całym 2009 roku myjnie mogły się pojawić nawet w ponad 300 nowych lokalizacjach. Wartość tych inwestycji wyniosła co najmniej 100 mln zł. W tym roku może przybyć 500 kolejnych obiektów.

– Obserwujemy wyraźny wzrost popytu – przyznaje Michał Byrski, szef sprzedaży myjni samochodowych w polskim oddziale firmy Karcher. Jak zaznacza, rynek w ogóle nie odczuł kryzysu w 2009 roku. Szacuje się, że przychody największych firm dostarczających tego typu urządzenia wzrosły o kilkadziesiąt procent.

Zdaniem Michała Sobiły z firmy Carwash Investment (CWI), zarządzającej siecią myjni franczyzowych Turbo, zainteresowanie działaniem w tej branży w 2009 roku przekroczyło najśmielsze oczekiwania. CWI pozyskał prawie dwa razy więcej partnerów, niż planował.

A wciąż jest jeszcze wiele nisz do zapełnienia. Według Michała Dobrańskiego z firmy Corrimex niewykorzystane są zupełnie lokalizacje w małych miejscowościach i przy centrach handlowych.

90 zł na jednym myciu

Aby wejść w ten biznes, trzeba zainwestować minimum 200 tys. zł. Tyle bowiem kosztuje jedno stanowisko samoobsługowe z tzw. myjką wysokociśnieniową. Eksperci szacują, że – jeśli interes wypali – na każdych zainwestowanych 300 tys. zł można zarobić miesięcznie ponad 20 tys. zł. Właściciel obiektu w średnim mieście zlokalizowanego przy kilkutysięcznym osiedlu mieszkaniowym latem ma około 1000 zł dziennego zysku. Operatorzy automatycznych myjni tunelowych, znacznie wydajniejszych, ale i droższych (500 tys. – 1 mln zł), zarabiają jeszcze więcej. Przy obrocie dobowym na poziomie 1600 – 1800 zł zwrot nakładów uzyskują po roku. Średni czas zwrotu to zazwyczaj jednak 3 – 4 lata.

Najwięcej można zarobić na myciu pojazdów ciężarowych i specjalistycznych – nawet 90 zł na jednym myciu. W tym przypadku za najprostsze urządzenia, w skład których wchodzi tylko zestaw bazowy, również zapłacić musimy co najmniej 200 tys. zł. Myjnia średniej jakości to wydatek 300 – 400 tys. zł. Te najbardziej zaawansowane technicznie kosztują nawet ponad 700 tys. zł. Oczywiście droższe urządzenia gwarantują szybszy zwrot nakładów, charakteryzują się bowiem większą przepustowością. Myjnie tzw. przejazdowe są w stanie umyć autobus w ciągu 2,5 minuty.

Oprócz kosztów związanych z zakupem myjni należy liczyć się z wydatkami na instalację, zakup specjalnej oczyszczalni oraz opcjonalny montaż obiegu wtórnego – za odstojnik, zbiornik retencyjny i separator zapłacimy ok. 20 tys. zł. Do tego dochodzą koszty budynku i przyłączy – dodatkowe 150 – 300 tys. zł. Wydatki na personel, energię elektryczną, wodę, detergenty trzeba traktować bardzo indywidualnie.

Aby biznes był opłacalny, konieczne jest obłożenia na poziomie 15 pojazdów na dobę. Przy takim założeniu w skali roku można liczyć na przychody rzędu 378 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że koszty stałe (dzierżawa terenu, amortyzacja, serwis) i koszty zmienne (pensje dla pracowników, ZUS, materiały eksploatacyjne) przypadające na jedno mycie to z reguły 10 zł, zysk można prognozować na poziomie nawet 340 tys. zł.

Biznes jest więc opłacalny, a poziom inwestycji nie stanowi dużej bariery. Tym bardziej że zakładając myjnię, nie trzeba od razu dysponować całym kapitałem. Warto korzystać z ofert firm leasingowych, bardzo popularnych w tej branży.