Wydatki na energetykę alternatywną to więcej niż 40 proc. kwoty, jaką konsorcjum zamierza przeznaczyć na wszystkie inwestycje. Do 2020 r. będzie to 80 mld zł. Do 2030 r. kwota wzrośnie do 170 mld zł. Jak tłumaczy Wojciech Topolnicki, wiceprezes PGE, celem spółki jest m.in. zmniejszenie ryzyka związanego ze zmianami cen pozwoleń na emisję CO2 i paliw.

– Przewidujemy, że procentowy udział energii wytwarzanej z węgla w całkowitej produkcji PGE będzie stopniowo malał i zbliży się do ok. 60 proc. w 2025 r.- ocenia. W tej chwili jest to niemal 100 proc.

Sylwia Filimon z PGE informuje ponadto, że zatwierdzone są już dwa duże programy wiatrowe mające zapewnić grupie łącznie do 2020 r. 2000 MW mocy, i jeden projekt biogazowy. Firma prowadzi także prace badawcze nad możliwościami spalania odpadów komunalnych oraz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych za pomocą technologii składowania (CCS). Spółka planuje też budowę nowych bloków zasilanych gazem ziemnym (m.in. w Dolnej Odrze, Pomorzanach, Bydgoszczy).

Jak tłumaczy Wojciech Topolnicki, do 2025 r. produkcja energii z węgla w PGE utrzyma się na poziomie zbliżonym do dzisiejszego, to jest ok. 50 TWh rocznie, a nawet nieco wzrośnie. W tej chwili spółka przygotowuje kilka projektów dotyczących wytwarzania energii elektrycznej z węgla, w tym m.in. budowę nowego bloku w Elektrowni Bełchatów, budowę bloków w elektrowni Opole i budowę elektrowni Lublin. Nie jest jednak pewne, czy wszystkie te inwestycje dojdą do skutku.

– Nie rezygnujemy z tych projektów, jednak widzimy, że ich wielkości oraz harmonogramy realizacji wymagają istotnych zmian – mówi Wojciech Topolnicki.

PGE nie jest jedyną firmą w Polsce, która odchodzi od energetyki konwencjonalnej. Najprawdopodobniej z inwestycji w energetykę węglową zrezygnuje koncern RWE, który podpisał w zeszłym roku porozumienie z Kompanią Węglową w sprawie budowy największego w Polsce bloku energetycznego na węgiel kamienny o wartości 1,5 mld euro.

– Odchodzenie firm od projektów związanych elektrowniami węglowymi jest zrozumiałe – twierdzi Urszula Lorenz, kierownik Zakładu Ekonomiki i Badań Rynku Paliwowo-Energetycznego w PAN. – Po roku 2013 pozwoleń na emisję CO2 będzie bardzo mało i nie będą one tanie. W tej chwili płaci się 40 euro za tonę dwutlenku węgla, przy czym z każdej tony węgla produkowane są dwie tony CO2. W grę wchodzą więc olbrzymie kwoty – dodaje.