„Nie kupimy akcji Tauronu za każdą cenę” – powiedział Bloombergowi szef miedziowego potentata Herbert Wirth – „Cena 0,7 złotego za akcję jest atrakcyjna” i ma potencjał wzrostu.

Polskie władze sprzedają 52 proc. Tauronu, drugiego producenta energii elektrycznej w kraju, podczas czerwcowego debitu na GPW w cenie od 0,55 zł do 0,7 zł za akcję. KGHM, który największym producentem miedzi w Europie oświadczył w zeszłym tygodniu, że zapisał się na subskrypcję 11 proc. akcji energetycznej spółki, dążąc do dywersyfikacji przychodów i zredukowania ryzyka zmian cen metalu w dobie, gdy wzrasta zapotrzebowanie na energie elektryczną.
„Chcemy mieć wpływ na działalność Turonu” – powiedział Wirth – „Nie chcemy być pasywnym inwestorem, a 10-proc. udział daje taką możliwość”, stwierdził szef KGHM dodając, że koncern ma „pewne pomysły” na zwiększenie wartości spółki.

Wczoraj Ministerstwo Skarbu oświadczyło, że KGHM nie otrzyma specjalnego traktowania w procesie sprzedaży akcji. Wirth, który uznaje 10 proc. za “optymalny” udział, uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy KGHM dokupi więcej akcji na rynku, jeśli jego zlecenie kupna w ramach pierwotnej oferty publicznej, IPO, zostanie zredukowane.

Ale Wirth zapewnił, że jeśli KGHM nie kupi Tauronu, to koncern nie będzie kupował udziału w innej spółce.

Większość analityków twierdzi, że zarząd KGHM Polska Miedź, deklarując gotowość kupna znacznego pakietu akcji Tauronu (11,32 proc.), popełnia błąd.

– To nie jest dobry pomysł. Spółka powinna koncentrować się na swojej podstawowej działalności – mówi Przemysław Kwiecień, analityk z XT-rade Brokers.

– Firma powinna się zajmować tym, na czym się zna. Jeśli spółka ma problem z nadmiarem gotówki, to niech nie szuka możliwości inwestycyjnych poza miedziową branżą, lecz niech odda pieniądze akcjonariuszom – uważa Mariusz Jagodziński, doradca inwestycyjny.