NBP może być zmuszony do zacieśnienia swej polityki, jeśli deficyt fiskalny pozostanie na poziomie około 7 proc. PKB w roku 2011 – powiedział Hauser podczas środowego spotkania ekonomistów w Warszawie.

Obecne trendy inflacji, kształtowania się płac oraz akcji kredytowej nie stanowią zagrożenia dla celu inflacyjnego banku centralnego – podkreślił Hausner.

“Jeśli uznamy, że rząd planuje utrzymać deficyt fiskalny na poziomie 7 proc., wówczas potraktuję to jako wskazówkę do poniesienia stóp procentowych”.

Komisja Europejska oceniła 5 maja, że Polska, największy członek UE w regionie Europy Środkowej i Wschodniej, zanotuje w tym roku deficyt budżetowy rzędu 7,3 proc. PKB i 7 proc. w 2011 roku, wobec 7,1 proc. w roku 2009.

Bloomberg przypomina, że w lipcu zeszłego roku Polska zrezygnowała z planu przyjęcia euro w 2012 roku w reakcji na wzrost bezrobocia, które przetrzebia państwową kasę; równocześnie deficyt wzrósł wtedy przeszło dwukrotnie powyżej unijnego limitu 3 proc. PKB.

Od czerwca zeszłego roku  NBP utrzymuje podstawową stopę procentową na poziomie 3,5 proc. Zgodnie z przyjętym przez Polskę planem konwergencji, rząd ustalił górny próg deficytu budżetowego na 2011 rok na 5,9 proc.

Od początku kryzysu wzrosła gwałtowność wahań złotego, skłaniając NBP w kwietniu do interwencji na rynku walutowym po raz pierwszy od 12 lat. Od czerwca zeszłego roku do 6 kwietnia, złoty podrożał o 19 proc. ale od kwietnia stracił już 6,3 proc. wobec euro.Według Hausera interwencje w sprawie złotego są „kosztowne i nie przynoszą sukcesu”.

Były wicepremier oświadczył, że „nie widzi problemu silnego złotego, chociaż nasza waluta znajduje się w długofalowym trendzie wzrostowym”. Problem może natomiast pojawić się w przypadku drastycznej aprecjacji, gdyż wtedy firmy nie będą miały szans na przystosowanie się (do drogiego pieniądza).

NBP dokonał 9 kwietnia zakupów obcych walut w celu osłabienia złotego i ściągnięcia go w dół z 16-miesięcznego maksimum.