Teraz energia wytwarzana z wiatru, wody i roślin to u nas nieco ponad 3 proc.

– Na wypełnienie norm mamy jeszcze dużo czasu. Energia wiatrowa rozwija się w Polsce kapitalnie, co roku przybywa farm. Wniosków złożonych o wstępne warunki przyłączenia do systemu jest na kilkadziesiąt tysięcy megawatów mocy – mówi Jan Bury, wiceminister skarbu państwa odpowiedzialny za energetykę.

Mało czasu

Rzeczywiście firma PSE Operator, która zajmuje się przesyłem prądu, określiła już warunki przyłączenia farm wiatrowych do sieci elektroenergetycznej na 15,3 tys. MW oraz wstępnie uzgodniła kolejne ponad 30 tys. MW. Jednak w ocenie Instytutu Energii Odnawialnej wiele firm wycofa się z planów i do 2015 r. uda się zrealizować tylko co dziesiąte z planowanych przedsięwzięć.

Rządowe plany zakładają także, że w 2020 roku działać będzie już pierwsza elektrownia atomowa. Trzeba jednak wybrać zagranicznego partnera i zdobyć fundusze. Choć eksperci twierdzą, że termin uruchomienia pierwszej polskiej siłowni jądrowej jest nierealny, bo czas realizacji takiego projektu to kilkanaście lat, rząd zarzeka się, że inwestycja powstanie.

– Jesteśmy zdeterminowani, by budować elektrownię atomową – mówiła podczas Katowickiego Kongresu Gospodarczego Hanna Trojanowska, wiceminister gospodarki, pełnomocnik rządu ds. energetyki atomowej. Wspomniała jednak przy okazji o długich i drobiazgowych przygotowaniach i gigantycznych kosztach. Budowa siłowni może kosztować 9, a nawet 12 mld zł.