Tylko kilku spośród 160 przedsiębiorców, którzy biorą udział w wyścigu po unijne wsparcie na inwestycje w odnawialne źródła energii, ma szanse na granty. Dla reszty nie wystarczy pieniędzy.
Publikacja: 9 czerwca 2010, 03:00
Zainteresowanie przedsiębiorców pieniędzmi z Unii Europejskiej na inwestycje w produkcję zielonej energii jest rekordowo wysokie. Resort gospodarki zakończył właśnie przyjmowanie wniosków o dotacje w ostatnim konkursie w ramach budżetu na lata 2007 – 2013. O pieniądze walczy 160 przedsiębiorców. Złożyli wnioski o astronomiczną kwotę 3,2 mld zł.
Problem w tym, że to 16 razy więcej, niż wynosi budżet konkursu. Resort gospodarki przygotował niecałe 200 mln zł.
– Środków wystarczy zapewne zaledwie dla pięciu przedsiębiorców – szacuje Paweł Tynel z zespołu ulg i dotacji inwestycyjnych Ernst & Young.
Tłumaczy, że przedsiębiorcy mogą maksymalnie dostać 40 mln zł. O pieniądze z UE walczą duże inwestycje energetyczne (mniejsze są finansowane z dotacji dostępnych w regionach) o wartości idącej w setki milionów złotych. Dlatego żaden przedsiębiorca nie będzie ubiegał się o mniejsze wsparcie niż maksymalne.
Tak mały budżet to efekt decyzji resortu gospodarki. W kwietniu obciął on pulę pieniędzy przeznaczonych na tegoroczny konkurs. W ten sposób pozbawił przedsiębiorców ok. 300 mln zł. Jak tłumaczy Ministerstwo Gospodarki, zostały one przesunięte na konkurs, który został zorganizowany w 2009 roku. Wówczas to w wyścigu po unijne dotacje stanęło 120 przedsiębiorców. Wnioskowali o ponad 3,1 mld zł. Do podziału pierwotnie było ponad 700 mln zł. Razem z dodatkowymi pieniędzmi kwota urosła do 1 mld zł.
Ministerstwo rozpisało tegoroczny konkurs, nie zakończywszy oceny projektów zgłoszonych w 2009 roku. Ma to zrobić do końca lipca. Jeśli wówczas pojawią się jakieś oszczędności, to uwolnione środki trafią do firm, które ustawiły się w kolejce po dotacje w tym roku.
– Resort gospodarki powinien rozważyć zmniejszenie wysokości dotacji. Obecnie mogą one wynosić do 70 proc. kosztów projektu. Tymczasem inwestycjom w odnawialne źródła energii wystarczy 20 – 30 proc., by stały się one ekonomicznie opłacalne – mówi nam przedstawiciel firmy z branży energetycznej, która złożyła w maju wniosek o dotację.
Najwięcej zgłoszonych w tym roku projektów dotyczy budowy farm wiatrowych. Tuż za nimi uplasowały się przedsięwzięcia związane z produkcją energii z biomasy. To nowość, bo do tej pory polski rynek był zdominowany przez energetykę wiatrową.
Michał Ćwil z Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej tłumaczy, że to efekt dojrzewania rynku. Coraz trudniej na niego wejść nowym inwestorom. Jest już także zajęta większość dobrych lokalizacji na postawienie farmy wiatrowej.
1: hahaha - to jest majstersztyk !PO z IP: 84.234.1.* (2010-06-09 08:00)
tylko krajowi leżącemu na złożach węgla można wcisnąć ,że na skutek emisji CO2 się przez niego wszystko wali !
Anglicy podczas rewolucji technicznej bez elektrofiltrów puszczali wszystko co spalili i wyprodukowali z węgla w komin -w Lądynie nie szło mieszkać ! Francuzi od czasu do czasu bawili się bombkami wodorowymi ,Amerykanie do dziś puszczają wszystko w w komin ale to POlacy się martwią ,że u Nich tornada albo w krajach gdzie jedzą banany i pływaja rekiny bez wałów -poziom wody sie podniesie i właśnie za to POlacy mają płacić EURO POdatek na Buzka Jerzego co rozdał górnikom super wczesne -5 letnie urlopy górnicze a teraz siedzi w nagrodę w Brukselce!-gdizie na dodatek lasy powycinano już wiele lat temu.O jaki to frajerski kraj ta POlska Donalda Tuseka.
2: n z IP: 213.25.175.* (2010-06-09 19:41)
Do rozdysponowania jest 200 mln zlotych - wobec tego moze lepiej przeprowadzic losowanie i wtedy bedzie wiadomo do kogo trafia pieniadze.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








