Choć budowa ponad 500 km autostrad jest w powijakach, a nowe drogi ekspresowe rodzą się w bólach, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) już myśli o tym, jak ułatwić kierowcom poruszanie się po nich. Drogowcy kończą właśnie opracowanie studium wykonalności systemu zarządzania ruchem. Andrzej Maciejewski, wicedyrektor GDDKiA, mówi, że pierwsze bramki z elektronicznymi komunikatami pojawią się nad głowami kierowców w połowie 2012 r. – Elektroniczne tablice będą wyświetlały aktualne informacje o sytuacji na drodze, które pomogą kierowcom w wyborze optymalnej trasy – mówi „DGP”.

Najtańszy sposób

Nad szczegółowymi rozwiązaniami systemu zarządzania ruchem pracuje specjalnie powołany 11-osobowy wydział. – Nareszcie! Przecież inteligentne systemy zarządzania ruchem to najtańszy sposób na poprawę bezpieczeństwa i jakości poruszania się po drogach, a pod tym względem jesteśmy dalece zacofani – mówi prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej. Podkreśla jednak, że system musi być jednolity dla całego kraju i kompatybilny z elektronicznym poborem opłat za korzystanie z dróg, który ma zostać wprowadzony w połowie 2011 r.

GDDKiA szacuje, że system elektronicznych ostrzeżeń może kosztować nawet 500 mln zł. Część środków ma pochodzić z unijnych środków. Kwotę 542,6 mln zł jeszcze w tym roku podzieli Centrum Unijnych Programów Transportowych. Konkurs wystartuje we wrześniu. W walce o pieniądze drogowcy będą się ścigać m.in. z miastami, które także rozwijają systemy mające pomóc w okiełznaniu korków.