Mała firma, która chce wejść na rynek deweloperski, nadal nie uzyska w banku kredytu na budowę. Łatwiej pożyczkę dostanie duży, znany deweloper, a przede wszystkim osoby indywidualne, które kupują mieszkania w jego inwestycjach.
– Niektóre banki prowadzą listy wiarygodnych deweloperów. Wśród nich są mBank, Multibank, BZ WBK i Nordea – mówi Katarzyna Siwek z Home Brokera.
W nieoficjalnych rozmowach bankowcy potwierdzają, że prowadzą takie listy. Aby się na nich znaleźć, deweloper musi wykazać się doświadczeniem w branży budowlanej i dobrą historią w kontaktach z bankami. Za najbardziej wiarygodnych deweloperów uznawani są ci, których akcje są notowane na giełdzie lub których właściciele to spółki publiczne. Na trzynastu deweloperów, którzy najczęściej pojawiają się na pozytywnych listach banków lub których wskazują doradcy Home Brokera, na co dzień współpracujący z bankami, pięć firm to spółki giełdowe, a kolejne cztery to firmy związane ze spółkami giełdowymi (czasami zagranicznymi). W przypadku Bre.locum i LC Corp na ich korzyść działa też fakt, że ich udziałowcy to instytucje finansowe. Eksperci podkreślają, że o ile pojawienie się dewelopera na pozytywnej liście prowadzonej przez bank ma niewielki wpływ na ewentualne decyzje dotyczące finansowania samej budowy, to ma duże znaczenie przy udzielaniu kredytów dla osób fizycznych.
– Aby kupić konkretne mieszkanie na etapie dziury w ziemi, deweloper, który realizuje inwestycję, musi być na liście wiarygodnych firm prowadzonej przez bank – mówi Iwona Załuska z Upper Finance.
Potwierdzają to inni eksperci.
– W Polbanku jest wskazanych kilku deweloperów, których klienci dostaną kredyt na mieszkanie bez względu na stan zaawansowania prac budowlanych. Także w mBanku i Multibanku wprowadzono w kwietniu listę deweloperów, których klienci są kredytowani od poziomu zerowego i bez badania sytuacji finansowej dewelopera i źródeł finansowania jego inwestycji – mówi Katarzyna Siwek.
W DnB Nord klienci wybranych firm mogą zapłacić mniej za ubezpieczenie pomostowe (zamiast standardowo 1,5 proc. wartości kredytu – 0,75 proc.).
Niektóre instytucje finansowe zamiast prowadzić listy deweloperów, wprowadziły certyfikaty konkretnych inwestycji mieszkaniowych.

Wynaleźli to Finowie w połowie lat 90. ubiegłego wieku. Podobno z nudów – jako że przepisy drogowe w ich kraju są wyjątkowo restrykcyjne i bezwzględnie egzekwowane, to aby nie zasnąć za kierownicą, zaczęli regularnie urządzać ekonomiczne wyścigi.
![]() |




