Ilość surowca przesyłanego przez port naftowy w Gdańsku rośnie zaskakująco szybko. Tymczasem jeszcze niecałe cztery miesiące temu Rosjanie zapowiadali drastyczne ograniczenie tranzytu ropy przez Polskę.
Publikacja: 29 kwietnia 2010, 09:50 Aktualizacja: 29 kwietnia 2010, 09:54
Wspominali nawet, że całkowicie go wstrzymają. Rosyjski koncern Transnieft, zarządzający siecią rurociągów, ogłosił, że w I kwartale 2010 r. ponad 3 mln ton ropy prześle do nowego terminalu naftowego koło Władywostoku, skąd ropa popłynie tankowcami dalej w świat. Oznaczało to, że port naftowy w Gdańsku, którym od lat Rosjanie eksportują średnio 3–5 mln ton surowca rocznie, straci na znaczeniu.
Problem był o tyle poważny, że tranzyt ropy to jeden z głównych elementów przychodów Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych oraz gdańskiego Naftoportu. Pojawiły się opinie, że działania Transnieftu to zapowiedź ograniczenia roli Przyjaźni, czyli rurociągu zaopatrującego wschodnie Niemcy i polskie rafinerie. Jego odnoga – rurociąg północny – dociera do Naftoportu. Jednak ropy płynącej do Gdańska jest znacznie więcej niż rok temu.
– Tranzyt jest bardzo duży. Od początku roku przeładowaliśmy na statki już 2,5 mln ton ropy – przyznaje Dariusz Kobierecki, prezes Naftoportu.
Z tego 2 mln ton stanowiła ropa płynąca Przyjaźnią. To niemal 50 proc. tego, co Rosjanie wyeksportowali przez Gdańsk w całym ubiegłym roku. Miesięcznie do Naftoportu z tego kierunku dociera 400–500 tys. ton surowca. Wcześniej było to nawet tylko 200 tys. ton.
Dariusz Kobierecki zapowiada, że w maju spółka prawdopodobnie przeładuje kolejne 500 tys. ton.
Skąd taka zmiana polityki Rosji wobec Naftoportu?
– Kreml nie ukrywa, że chce ograniczać rolę krajów tranzytowych. Jednak presja polityczna to jedno, a biznes to drugie. Tym razem zwyciężył biznes – tłumaczy osoba związana z handlem rosyjską ropą.
Według niej Moskwa chce wprawdzie wykorzystywać do eksportu surowca własne porty, jednak np. terminal w Primorsku działa już na pełnych mocach. Rosjanie budują co prawda kolejny port Ust-Ługa, ale i on nie będzie dla eksporterów opłacalny.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








