Bez pomocy finansowej Grecja zbankrutuje, a już teraz jej problemy wpływają na gospodarki krajów europejskich powodując spadki cen akcji, obligacji czy osłabienie kursów walutowych - uważają eksperci, z którymi rozmawiała w środę PAP.
Publikacja: 28 kwietnia 2010, 20:04 Aktualizacja: 28 kwietnia 2010, 20:44
Agencja ratingowa Standard & Poor's obniżyła we wtorek rating kredytowy dla Grecji i Portugalii. Oznacza to, że kupowanie papierów skarbowych tych krajów wiąże się z dużym ryzykiem. Uczestnicy rynków finansowych zareagowali szybko wyprzedając akcje i obligacje. Obniżył się kurs euro w stosunku do dolara; wahał się też kurs złotówki.
"Wczoraj i dzisiaj mieliśmy do czynienia z pewnego rodzaju paniką na rynku" - powiedział w środę PAP główny ekonomista BZ WBK Maciej Reluga. Jego zdaniem reakcję rynków wywołały dwa czynniki: zmiana ratingów dla Grecji i Portugalii oraz niepewne zachowanie Niemiec (które są jednym z głównych wierzycieli Grecji) - zbliżają się tam wybory i nie wiadomo, czy władze tego kraju zdecydują się na pomoc Grecji i w jakiej kwocie.
Według ekonomisty, wyprzedawanie przez inwestorów papierów skarbowych może dodatkowo nakręcić spiralę zadłużenia takich krajów jak Grecja i Portugalia, ponieważ wzrosną koszty obsługi ich długu. "Zadanie na dziś to tę spiralę jakoś przerwać" - powiedział Reluga. Dodał, że rynki uspokoiłoby podjęcie przez przedstawicieli Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Unii Europejskiej i Grecji ostatecznej decyzji co do kształtu i kwoty pomocy dla Grecji. "Żeby uspokoić rynki trzeba pokazać, że pomoc dla Grecji nie jest na miesiąc czy dwa, tylko na 6 miesięcy, albo nawet rok" - wyjaśnił.
Reluga zauważył, że UE i MFW udzielając pomocy Grecji powinny wymusić na niej reformę finansów. "Grecy muszą pokazać jakąś ścieżkę naprawy finansów publicznych. Muszą mieć świadomość, że bez tego po prostu zbankrutują i nikt już im nigdy nie pożyczy pieniędzy" - powiedział Reluga.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








