W opisie marcowego posiedzenia RPP próżno jednak szukać wzmianki o najbardziej kontrowersyjnej sprawie ostatnich tygodni: wypłacie zysku NBP do budżetu.

Tymczasem mocny złoty to główny problem, z jakim w marcu mierzyła się Rada Polityki Pieniężnej

Sprawozdanie, tzw. minutes, zostało opublikowane wczoraj. Dotyczy ono posiedzenia z 30 i 31 marca. To wtedy rada zmieniła uchwałę o zasadach liczenia rezerwy na ryzyko kursowe, by bank centralny mógł wpłacić do budżetu stosunkowo wysoki zysk. I to wówczas rozgorzał ostry spór w samej RPP oraz między częścią rady a zarządem NBP. Ale w minutes nie ma o tym ani słowa.

Ciszej nad tą kłótnią

Analitycy spekulują, że to dlatego, iż NBP i RPP zależy po prostu wyciszeniu tej kłótni. Rada prawdopodobnie nie chciała ujawniać kulisów debaty, bo na posiedzeniu w przyszłym tygodniu temat powróci. I prawdopodobnie, jak pisaliśmy wczoraj, zarząd NBP postawi na swoim. Ma bowiem w ręku mocny argument: projekt opinii Europejskiego Banku Centralnego, która nakazuje dużą ostrożność w wyliczaniu rezerw.

RPP traci na wizerunku

Ekonomiści uważają, że dyskusja na temat zysku poważnie nadszarpnęła wizerunek rady jako instytucji dbającej o stabilność finansową państwa. Wypłata pieniędzy z banku centralnego zepchnęła na dalszy plan główne zadanie RPP, czyli politykę stóp procentowych. Tym bardziej że w tej kwestii rada też nie jest monolitem. Już w marcu – co wynika z opublikowanych minutes – część członków postulowała rozważenie obniżek stóp. To nowość, bo do tej pory na rynku mówiono głównie o podwyżkach stóp. Pomysł nie zyskał większości. Jednak inwestorzy dostali sygnał: jeśli w ogóle dojdzie do podwyżek, to może nastąpić to później, niż oczekiwano. Piotr Bujak z BZ WBK przypomina, że już wcześniej niektórzy członkowie rady mówili, że nie można wykluczyć obniżek. Adam Antoniak z banku BPH dodaje, że skłonność do obniżania stóp była większa niż do podwyższania.

Gdyby jednak teraz rada zdecydowała się na zmniejszenie stóp, mogłaby wylać dziecko z kąpielą. Zapewne pobudziłoby to popyt w gospodarce, bo finansowanie kredytem stałoby się tańsze. A to zwiększyłoby presję na wzrost cen. W efekcie wzrost inflacji zmusiłby za kilka miesięcy bank centralny do szybkiego zaostrzania polityki pieniężnej.