Nowe przepisy pozwolą na transfer w krótkim czasie miliardów euro do republik bałtyckich, Rumunii i na Węgry. Operacja przypomina plan ratowania Grecji przed bankructwem, choć oficjalnie nikt nie używa w Brukseli takich analogii.

Do tej pory kraje, które zostaną objęte nowymi ułatwieniami, nie radziły sobie dobrze z wydawaniem unijnych pieniędzy. W 2009 roku transfery netto z unijnych funduszy strukturalnych do Rumunii wyniosły zaledwie 1,5 mld euro, czyli 1,2 proc. rumuńskiego dochodu narodowego. Z powodu podejrzeń o korupcję wypłata części funduszy strukturalnych dla Rumunii została nawet w 2009 roku na kilka miesięcy wstrzymana. Węgry osiągnęły jeszcze gorszy od Rumunów wynik (1,15 proc. PKB). Dla porównania Grecja zdołała w tym czasie uzyskać proporcjonalnie przeszło dwukrotnie większy transfer funduszy w UE odpowiadający 2,68 proc. dochodu narodowego. A zdaniem MFW transfery do Polski przez kilka nadchodzących lat powinny wynosić 3,3 proc. dochodu narodowego.

Po pierwsze stabilność

– Priorytetem jest teraz utrzymanie stabilności finansowej w krajach Europy Środkowej i pomoc w przełamaniu przez nie recesji – mówi „DGP” rzecznik Parlamentu Europejskiego ds. funduszy strukturalnych Francois Arnaud. – Będziemy jednak dbali tak samo jak do tej pory, aby nie doszło do defraudacji unijnych funduszy – zapewnia.

Ułatwienia oznaczają transfer wielu miliardów euro do wybranych krajów Europy Środkowej. Na początek mają one otrzymać szybką pomoc dzięki zaliczkom, które obejmą 2 – 4 proc. funduszy wartych łącznie 347 mld euro na lata 2007 – 2013. Nowe reguły zakładają także, że beneficjenci nie będą musieli współfinansować projektów, które w szczególny sposób pomagają w rozwoju gospodarczym. Chodzi o szkolenia zawodowe, projekty modernizacji infrastruktury energetycznej, rozwój energii odnawialnej oraz rozbudowę infrastruktury w najbiedniejszych regionach. Do tej pory Unia finansowała je w 75 proc.

Bogaci zapłacą jeszcze więcej

Nie koniec na tym. Rumunia, Węgry, Litwa, Łotwa i Estonia nie muszą się już więcej obawiać utraty przyznanych funduszy strukturalnych. Projekt Parlamentu Europejskiego zakłada bowiem, że zostanie zniesiony wymóg wykorzystania pieniędzy najdalej w ciągu dwóch lat od momentu zatwierdzenia projektów wartych więcej niż 50 mln euro.

Nowe regulacje będą w praktyce oznaczały, że kraje finansujące gros unijnego budżetu (Niemcy, Francja, Włochy, Wielka Brytania, Holandia i Austria) będą musiały w tym roku przekazać do kasy Brukseli o wiele większe fundusze. Wstępną zgodę na to Rada UE wydała już w grudniu zeszłego roku.

Pozytywny wynik głosowania na dzisiejszej sesji Parlamentu Europejskiego też wydaje się przesądzony. W komisji ds. rozwoju regionalnego PE, której przewodniczy Danuta Huebner, za takim rozwiązaniem opowiedziało się bowiem 36 deputowanych, jedynie czterech było przeciw i jeden się wstrzymał.