Bez zgody, a nawet wiedzy właścicieli zostały przejęte przez cyberprzestępców i są wykorzystywane do przestępstw – ostrzega w swoim najnowszym raporcie Symantec, firma zajmująca się bezpieczeństwem sieciowym.

Polska zajmuje pod względem liczby takich przejętych komputerów nazywanych zombi niechlubne 8. miejsce na świecie i czwarte w regionie Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu. Aż 6 procent komputerów zombi na świecie i 12 proc. z naszego regionu jest właśnie w posiadaniu polskich użytkowników.

Skąd nazwa „komputery zombi”? Zaczerpnięte z kultu wudu i rozpropagowane przez horrory i gry komputerowe słowo oznaczało pierwotnie osobę odurzoną silnymi środkami, spełniającą bezwolnie polecenia kapłana. Podobnie zachowują się też komputery, tyle że rolę czarów spełnia w tym przypadku zainstalowane potajemnie przez cyberprzestępców na komputerach programy.

Zainfekowane komputery niczym zombi mogą być zdalnie kontrolowane i używane do przestępstw. Połączone w liczące czasem nawet kilka milionów sieci zwane botnetami są zdolne dokonywać poważnych ataków. Tak właśnie w 2008 roku atakowano strony banków i instytucji rządowych w Estonii. – Co najważniejsze właściciel komputera często nie ma pojęcia, że jego komputer służy przestępcom – tłumaczy Paweł Reszczyński z Symantec. – Komputer zostaje zombi zwykle za sprawą spamu, który nieopatrznie otworzył jego użytkownik. I najczęściej do dalszego jego rozsyłania jest potem wykorzystywany – dodaje Reszczyński.

I właśnie efektem tej ogromnej armii zombi, jaka funkcjonuje w Polsce, jest to, że z naszego kraju wychodzi aż co 20. fałszywy e-mail na świecie. Cyberprzestępcom w przejmowaniu komputerów najbardziej pomaga zamiłowanie naszych rodaków do nielegalnego oprogramowania oraz nieaktualizowanie dotychczasowego oprogramowania ochronnego. Nie tylko nie ma ono najnowszych zabezpieczeń na potencjalne ataki, ale samo często zawiera specjalnie otwarte dla przestępców luki.

Ile dokładnie z komputerów podłączonych do polskiego internetu służy przestępcom, eksperci nie są pewni: – Łatwiej jest obliczyć procent zombi z terenu Polski w konkretnym ataku niż ich bezwzględną liczbę, bo ogólna liczba zombi zmienia się codziennie. Nigdy nie jest tak, że wykorzystywane są wszystkie naraz. Ale to co najmniej kilkaset tysięcy komputerów, być może jest ich nawet ponad milion – mówi nam Reszczyński.