Wynikało to przede wszystkim z przeświadczenia, że większość atrakcyjnych nieruchomości, dostępnych w ramach „Rodziny na swoim”, znalazła już nabywców. Eksperci oczekiwali, że ogłaszane pod koniec marca przez wojewodów limity cenowe znacząco spadną głównie ze względu na spadek cen materiałów budowlanych i kosztów pracy.

Zaskakująco przyjazne limity

Tym czasem decyzje dotyczące limitów zaskoczyły większość analityków. Po porównaniu poziomu dopłat w poszczególnych miastach widać, że pod względem dostępności aglomeracje można podzielić na dwie kategorie.

Pierwsza to miasta, w których średnia cena nieruchomości oscyluje w granicach poziomu cenowego ustalonego przez wojewodę, druga to miasta, w których cena metra kwadratowego – pomimo podniesienia limitów w znaczący sposób – odstaje od limitu dopłat. To przede wszystkim największe miasta z rozwiniętym rynkiem nieruchomości: Warszawa, Wrocław, Kraków oraz Gdańsk. Wynika to z ulokowania w tych ośrodkach prestiżowych, drogich inwestycji, wpływających na cenę metra.

W Warszawie limit cenowy przekroczył 8 tys. zł za mkw., w pozostałych miastach wzrósł o kilka procent. Nowe limity spadły jedynie w Bydgoszczy i Toruniu, Gorzowie Wielkopolskim, Zielonej Górze oraz w Poznaniu.

Czy podniesienie limitów oznaczać będzie większą dostępność lokali, czy też sprzedający wykorzystają sytuację i podniosą ceny oferowanych nieruchomości?

Według statystyk przygotowanych przez Open Finance, a dotyczących transakcji zawieranych na rynku mieszkań w Polsce przez ostatnich sześć miesięcy (do końca lutego 2010 roku), w niektórych miastach – jak Bydgoszcz czy Łódź – nawet ponad 80 proc. kupowanych mieszkań może być finansowanych kredytem „Rodzina na swoim” (licząc według nowych limitów cenowych). Większość z pozostałych nie mieści się w limicie programu nie ze względu na cenę, lecz metraż przekraczający 75 mkw. Nawet w Warszawie czy Krakowie, gdzie do tej pory najtrudniej było kupić mieszkanie w ramach programu, w nowych warunkach mieści się połowa zawieranych transakcji. Ponieważ w ostatnich miesiącach na rynku mieszkań nie zaszły istotne zmiany pod względem cen, można założyć, że tendencja ta utrzyma się przy nowych limitach.

Wzrosły limity cenowe mieszkań, ale spadła stopa referencyjna, według której państwo liczy refinansowanie odsetek przez 8 lat. Od II kwartału dofinansowuje połowę z 6,18 proc. odsetek, a nie jak wcześniej z 6,2 proc. Dotyczy to również kredytów spłacanych. Przy kredycie na 300 tys. zł i 30 lat dofinansowanie pierwszej raty spada z 775 zł do 772,5 zł. Nie jest to spadek wielki.