Przyszłość należy do Volkswagena – zapowiadają przedstawiciele koncernu na trwających w Szwajcarii targach Geneva Motor Show 2010. Niemiecki producent nie tylko zdominował imprezę, ale też zapowiedział, że – korzystając z kłopotów General Motors i Toyoty – w ciągu ośmiu lat chce się stać największą firmą motoryzacyjną świata.
Publikacja: 4 marca 2010, 11:30 Aktualizacja: 4 marca 2010, 13:41
Targi w Genewie ujawniły trend, który ma być dominujący przez następnych kilka lat. Olbrzymia większość z kilkudziesięciu zaprezentowanych modeli to wozy niewielkie albo wręcz – malutkie. Nowe wersje Fiata 500 i Nissana Micra, Renault Wind czy Audi A1, to wszystko samochody zaprojektowane tak, by mogły z powodzeniem przemieszczać się i parkować w zatłoczonych metropoliach, a także by uwzględniały potrzeby i wygodę starzejących się populacji. I co nie mniej ważne – by były tanie. Cenę Audi A1 w podstawowej wersji określono na 16 tysięcy euro, co ma zarówno uatrakcyjnić auto w oczach dotkniętych kryzysem kierowców na Zachodzie, jak i przyciągnąć bogacących się klientów w krajach rozwijających się.
Ekskluzywne hybrydy
– Przyszłość rynku małych samochodów wydaje się rzeczywiście obiecująca – mówi nam Mike Steventon, partner w londyńskiej firmie analitycznej KPMG. – Jednak nie rozstrzygałbym jednocześnie o upadku rynku samochodów terenowych czy luksusowych. Wiele wskazuje na to, że znajdą się też klienci i na takie modele – podkreśla. I na to właśnie wydaje się liczyć Volkswagen. Poza niedużym, w pełni elektrycznym Seatem zaprezentowanym w Genewie, Niemcy pokazali tam również pierwszy pickup z logo VW oraz nowy model Lamborghini, który do setki rozpędza się w 3,4 sekundy.
Zarazem jednak i do tego segmentu wkracza nowe: w Genewie pojawiły się też hybrydowe limuzyny, m.in. Ferrari SpA, Mercedes S400 czy BMW X6.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.







