W Polsce działa ok. 160 biogazowni, ale tych wykorzystujących produkty rolnicze do wytwarzania energii jest kilka. W tym roku powstaną kolejne tego typu obiekty.
Publikacja: 3 marca 2010, 13:40 Aktualizacja: 3 marca 2010, 16:28
Koszt budowy biogazowni jest dość wysoki i nie zawsze jej postawienie jest opłacalne dla inwestora. Marek Jóźwiak ocenia, że typowo rolnicze biogazownie przerabiające na gaz gnojowicę i kiszonkę mają małe szanse upowszechnienia. Stopa zwrotu waha się między 5–8 proc. Natomiast instalacja, wykorzystująca m.in. odpady gorzelniane, może przekroczyć 20 proc.
Zdaniem Pawła Kurzątkowskiego inwestorzy napotykają ciągle dużo barier prawnych, które utrudniają rozwój branży. Nie ma na przykład zdefiniowanej instalacji biogazowej i dlatego usiłuje się dopasować ją do innych istniejących rozwiązań. Wydłuża się czas uzyskania niezbędnej dokumentacji. Kiedyś dało się ją skompletować w maksimum dwa lata, obecnie potrzebny jest jeszcze rok.
Kolejny kłopot może wynikać z pozyskiwaniem surowca. Jak mówi Paweł Kurzątkowski, aby sprawnie mogła funkcjonować biogazownia o mocy 1 MW, potrzeba 500 ha kukurydzy. Dostrzega to również Magdalena Rogulska, która zwraca jeszcze uwagę na czynnik społeczny.
– Wystarczy powiedzieć słowa: spalarnia lub odpady i zaraz rozpoczyna się protest – mówi Magdalena Rogulska.
Takich negatywnych reakcji mieszkańców nie odczuł Marian Pastucha, wicestarosta powiatu człuchowskiego. Na jego terenie biogazownię wybudowała firma Poldanor. Przedsiębiorstwo wytwarza spore ilości gnojowicy, która wcześniej była składowana na lagunach. W okolicy dało się odczuć przykry zapach, teraz jest znacznie lepiej, bo funkcjonuje ona w obiegu zamkniętym. Z obecności tego inwestora powiat czerpie i inne korzyści.
– Współpracują z nami na wielu płaszczyznach. Mają ciężkie maszyny i pomagają nam w budowie dróg. Ich sprzęt okazał się szczególnie przydatny właśnie podczas tegorocznej zimy przy odśnieżaniu. Firma dokłada się także do powiatowego funduszu stypendialnego – mówi Marian Pastucha.
W przypadku biogazowni, oprócz wpływów do kasy gminnej stabilny dochód mogą mieć zapewniony rolnicy. I to na wiele lat. Korzyści z takiej współpracy odczuwa się szczególnie, gdy plony są marnej jakości. W normalnej sytuacji uzyskane pieniądze nie zwróciłyby kosztów ich pozyskania. A tak rolnik otrzymuje jeszcze masę pofermentacyjną, która jest dobrym nawozem. Poza tym wytwarzany jest z czystego źródła prąd i ciepło.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.







