Kampanie naprawcze koncernów motoryzacyjnych – takie jak Toyoty – oznaczają gigantyczny kłopot dla dealerów. W wielu sytuacjach dopłacają oni do interesu.
Publikacja: 15 lutego 2010, 03:00 Aktualizacja: 15 lutego 2010, 11:22
Według Marka Koniecznego, prezesa Związku Dealerów Samochodów, w przypadku większości marek stawki roboczogodziny nie pokrywają faktycznych kosztów napraw gwarancyjnych. W najlepszym przypadku, dealerzy na nich nie zarabiają.
Jak twierdzi Adam Pietkiewicz, prezes Polskiej Grupy Dealerów, dobrze wynagradzani za naprawy gwarancyjne są np. dealerzy w sieciach Mercedesa i Forda.
– Na przeciwległym biegunie znajdują się marki japońskie i koreańskie – mówi Adam Pietkiewicz.
W skrajnych przypadkach godzina pracy warsztatu wyceniona jest przez producenta zaledwie na 50–60 zł. W takiej sytuacji dealer musi dopłacić do każdej naprawy nawet 100 zł.
Właściciele serwisów wyliczają: tylko mechanikowi trzeba zapłacić średnio 50 zł brutto. Drugie tyle kosztuje obsługa klienta, czyli doradcy serwisowi i kierownictwo serwisu. Trzecią część kosztów stanowi utrzymanie obiektów.
Zobacz pełną treść: Właściciele serwisów samochodowych w Polsce są zaniepokojeni falą awarii aut
1: tomasz z IP: 83.9.136.* (2010-02-15 10:59)
mechanik za godzine brutto 50pln ? niezle niezle
2: bbb z IP: 217.153.32.* (2010-02-17 14:51)
zamiast gubić się w szczególikach netto/brutto i wewn. rozliczeniach diler<>koncern samochodowy lepiej jest:
porównać cenę tej samej usługi dilerowskiej z tą samą usługą nie-dilerowską...
wychodzi, że dilerowska usługa jest sporo droższa - i niby na tym tracą?
kto w to uwierzy?
LOL!

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.







