Maciej Specylak, właściciel firmy Specmot, zainwestowane pieniądze w uprawę wierzby energetycznej odzyskał cztery lata temu.

– W zależności od ziemi można zakładać, że pierwsze zyski otrzymamy po dwóch, trzech latach. Zaletą takiej inwestycji jest stabilny dochód. Rośnie on wraz z ceną energii – mówi Maciej Specylak.

Najważniejsza jest praktyka

Sławomir Szerszeń z firmy Ekowierzba na swoje wyszedł właśnie po trzech latach. O opłacalności takiej działalności przekonany jest również Ryszard Gajewski, właściciel radomskiego Saliksu, który zajmuje się nią od sześciu lat. Musi być jednak spełnionych kilka warunków.

– Gleba musi być odpowiedniej klasy, wilgotności, na danym terenie potrzebne są odpowiednie opady, a najważniejszy jest przede wszystkim rynek zbytu – mówi Ryszard Gajewski.

Odbiorcami zrębków są ciepłownie, elektrownie, elektrociepłownie, ale również kontrahenci indywidualni.

– Wbrew pozorom uprawa wierzby to nie jest taki prosty biznes, że można wejść z ulicy i się nim zająć – tłumaczy Maciej Specylak.

Sam nie ustrzegł się pomyłek, kłopoty sprawiało chociażby zastosowanie odpowiednich oprysków na chwasty. Do wszystkiego dochodził metodą prób i błędów. Jeździł za granicę – do Szwecji i Danii. I podpatrywał, jak tam się podchodzi do uprawy wierzby.

– Ja jestem praktykiem. Teoria nie zawsze sprawdza się w rzeczywistości – podkreśla Maciej Specylak.

Jak mówi Sławomir Szerszeń, uprawa wierzby na 1, 2 ha wystarcza, by uniezależnić się energetycznie i ogrzewać samemu dom. Jeśli myśli się poważnie o tym interesie, trzeba mieć minimum 50 ha. I on nie ustrzegł się wpadek. Część z 20 ha plantacji trzeba było skasować. Okazało się, że gleba jest za słaba i wody w niej za mało.

Średnio z jednego ha można uzyskać 30 t biomasy, w jego przypadku ze względu na ziemię jest to o połowę mniej z ha. Jak szacuje, na rękę z ha może wyciągnąć 1000–1500 zł. Na nieco więcej oblicza wynik netto Maciej Specylak. Według niego może to być 1200–2000 zł.

Sławomir Szerszeń drugie tyle co ze sprzedaży wierzby do ciepłowni uzyskuje z sadzonek. Od dwóch lat trafiają m.in. na Litwę. Wcześniej zbywał wierzbę na cele ozdobne do płotów, ale też był odbiorca, który wykorzystywał je do wieńców. Swój dom opala drewnem z własnego lasu i swoją wierzbą. By mógł tak wykorzystywać biomasę, zakupił specjalny piec. Jego koszt wyniósł 10,2 tys. zł, z czego 40 proc. mu zwrócono. Jednak podstawowa działalność to uprawa zbóż na 100 ha.