Odpowiednią polityką Unia Europejska może podwoić swój wzrost gospodarczy i zapewnić do 2014 r. 6,5 mln nowych miejsc pracy - przekonuje federacja przedsiębiorców BusinessEurope. To zadanie, jakie stawia przed nową Komisją Europejską pod wodzą Jose Barroso.
Publikacja: 4 lutego 2010, 17:06 Aktualizacja: 4 lutego 2010, 17:25
Oczekiwania pod adresem polskich władz
Szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan Henryka Bochniarz wyliczała oczekiwania pod adresem polskich władz, takie jak reforma finansów publicznych, wyznaczenie terminu wejścia do strefy euro, zmniejszenie regulacji i obciążeń dla biznesu. Przypomniała, że choć Polskę ominęła recesja, "to jednak sytuacja nie jest różowa". "Polska gospodarka powinna rosnąć 5-6 proc. rocznie, by zmniejszać dystans dzielący nas od średniej europejskiej" - powiedziała.
"Na ten rok możemy spokojnie zakładać 3-4 proc. wzrostu. Pytamy przedsiębiorców i wygląda na to, że oni są bardzo optymistyczni: będą zwiększać zatrudnienie, inwestycje i wynagrodzenia. Tego nie mówią na podstawie zgadywanek, tylko kontraktów. W roku 2011-2012 dojście do 5 proc. nie powinno być wielkim problemem. Wygląda na to, że (gospodarka) się zaczyna kręcić" - dodała.
Bochniarz przestrzegła przed ryzykiem ulegania presji związków zawodowych, które twierdzą, że skoro kryzys się skończył, pracodawcy mają podnieść płace. "Nie wiemy, na ile rząd w tym roku wyborczym nie powie nagle: no tak, trzeba coś rzeczywiście zrobić..." - przyznała.
Jednym z głównych apeli Lewiatana, a także BusinessEurope, jest dokończenie budowy wspólnego unijnego rynku, do czego niezbędne jest wdrożenie dyrektywy o liberalizacji usług. Termin minął 28 grudnia. Polska jest w grupie krajów UE, które mają największe opóźnienia - projekt ustawy został przyjęty przez rząd dopiero 8 grudnia. Bochniarz winą za poślizg obarcza m.in. chaos po włączeniu UKIE do MSZ od początku roku i nieudolność administracji rządowej. Powiedziała, że interweniuje w tej sprawie u premiera Donalda Tuska.
"Nie ma ludzi, którzy wzięliby konsekwentnie na siebie odpowiedzialność. Tak długo (...), jak mieliśmy UKIE, mieliśmy z kim rozmawiać i to wszystko jakoś szło. Teraz mamy UKIE wcielone do MSZ, tam są jakieś wewnętrzne tarcia, co było do przewidzenia, a Ministerstwo Gospodarki swoje ręce trzyma z daleka.(...) Ja piszę listy bezpośrednio do premiera Donalda Tuska, bo uważam, że to jest skandal: my z jednej strony krzyczymy, że wspólny rynek i usługi są najważniejsze, a teraz się okazuje, że nie możemy tego wdrożyć. To wstyd, po prostu wstyd" - powiedziała Bochniarz.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu







