Rząd ma problem. Przedwojenne firmy, o których dawno zapomniano, reaktywują się i żądają od Skarbu Państwa zwrotu ich mienia. W grę wchodzą na przykład atrakcyjne nieruchomości. Sprawę pilnie bada ABW. Niewykluczone, że w ten sposób oszuści chcą wyłudzić gigantyczne odszkodowania.
Publikacja: 1 lutego 2010, 08:54 Aktualizacja: 1 lutego 2010, 10:01
Zaledwie trzy lata temu nazwę „Giesche SA” kojarzyli tylko ci Ślązacy, którzy interesowali się historią regionu. Nawet prezydent Katowic Piotr Uszok przyznaje, że i jemu niewiele ona mówiła.
– Podczas imprezy podszedł do mnie mężczyzna, który powiedział, że jest z Giesche. Pytał, kiedy porozmawiamy na temat zwrotu nieruchomości w zabytkowym Nikiszowcu. Sprawa jakich wiele, ale coś mnie tknęło. Poleciłem urzędnikom ją prześwietlić – opowiada Uszok. Gdy przeczytał, jaki majątek przed wojną należał do Giesche SA, poinformował o problemie wszystkich: od mediów i wojewody po prokuraturę i ABW. – Finansowe i społeczne skutki zwrotu ich majątku byłyby niewyobrażalne – przyznaje prezydent Katowic.
Właściciele nowego Giesche SA zaczęli domagać się przed sądami zwrotu kilkunastu nieruchomości. Zasypali magistrat wnioskami o negocjacje dotyczące np. budowy dróg, które zaplanowano na terenach należących przed wojną należały do korporacji. – Zwracają się o niewiele warte nieruchomości pewnie dlatego, że za każdym razem trzeba w sądzie wnosić wadium. Podejrzewamy, że chcą doprowadzić do choć jednej precedensowej decyzji. Później będą mogli to wykorzystywać w kolejnych sprawach – opowiada nam ważny urzędnik z Katowic.
Ale ważniejszy proces właściciele Giesche SA rozpoczęli w Ministerstwie Gospodarki. – Od 2007 r. prowadzimy postępowanie dotyczące unieważnienia decyzji nacjonalizacyjnej przedwojennego majątku Giesche SA. Wciąż badamy zasadność ich wniosku – powiedziała nam Monika Studzińska, dyrektor biura oceny legalności decyzji nacjonalizacyjnych w ministerstwie.
Sprawdziliśmy, w jaki sposób kilku trójmiejskich biznesmenów z prawnikiem Markiem Niegrzybowskim na czele doprowadziło do wznowienia po 70 latach działalności Giesche SA. Z lektury akt rejestrowych wynika, że w 2006 r. sędzia zdecydował o jej odrodzeniu w ekspresowym tempie. A za podstawę decyzji wystarczyło mu oświadczenie notariuszy z różnych miast w Polsce, że są u nich zdeponowane przedwojenne akcje spółki, stanowiące 99,9 proc. wyemitowanych akcji. – To w tych kolorowych, pięknych papierach kryje się cała tajemnica. W śledztwie dowodzimy, że to wyrafinowany szwindel – mówi DGP wysoki rangą oficer ABW.
Jak się dowiedzieliśmy, służby chcą udowodnić, że samo posiadanie papierowych akcji nie oznacza, iż biznesmeni mają prawo do nazwy i majątku Giesche SA sprzed wojny. Wyjaśnia to mec. Roman Nowosielski, ekspert w sprawach reprywatyzacji: – Papiery kupowane w celach kolekcjonerskich, np. na Allegro, nie mogą posłużyć do reaktywacji spółki. Należy wykazać się odpowiednimi dokumentami, np. umową kupna takich akcji w celach inwestycyjnych. Albo udowodnić, że jest się spadkobiercą udziałów danej spółki i zgromadzić 10 proc. wszystkich akcji spółki, które przenoszą tzw. prawa akcyjne.
Czytaj więcej na dzienniku.pl.
11: cfer z IP: 77.254.77.* (2010-02-01 16:29)
Była nacjonalizacja po II wojnie, prawo nie działa wstecz. Kolejny przykład "kręcenia lodów"...
12: Do 11 z IP: 83.175.191.* (2010-02-01 22:01)
Afera to może i jest ale nie w tym miejscu. Po pierwsze akcje są chyba prawdziwe. Po drugie istnieje domniemanie zgodności posiadania ze stanem prawnym. Po trzecie jeżeli spółka jest zarejestrowana trudno sobie wyobrazić nabywanie papierów wartościowych w celach kolekcjonerskich chociażby nie prowadziła działalności i nie miała majątku. Jeżeli by tak było to pokrzywdzonym byłby nie SP a sprzedający a jak z artykułu wynika nikt taki się nie zgłosił. Dziwi, że po rzekomym odkupieniu akcji SP nie dokonał likwidacji spółki. Cała sprawa bardzo dziwnie wygląda.
13: n z IP: 213.25.175.* (2010-02-01 23:12)
Przedwojenne akcje firm nie sa dzisiaj nic warte. Czy nie mozna by bylo postapic jak Niemcy - akcje takich firm ostemplowac, przedziurkowac i wystawic do antykwariatow. W Niemczech tak zrobiono i nie ma z tym klopotu. Po jakim czasie te akcje sie przedawniaja? Akcje przedwojenne obecnie nie maja zadnej wartosci. Moga ewentualnie takie akcje ktore sa bez wartosci kupic Ministerstwo Finansow lub firmy dzialajace w polsce. Wydaje sie ze jest chec naciagniecia skarbu panstwa na ogromne odszkodowania.
14: styl stylowski z IP: 93.105.132.* (2010-02-02 13:53)
zabrali niech cwaniaki oddadza takie jest moje zdanie
15: Polanin z IP: 80.51.178.* (2010-02-05 07:15)
obok mojego domu stoi dom wybudowany w 1931r przez KOGOS -i jest to w tej chwili kupa cegiel kamieni i lichego betonu -a dalej taki sam dom wybudowany w 1928 roku- obydwa były badzo zniszczone -ale w tym drugim bliżej drogi ludzie mieszkaja porobili za własne pieniadze remonty -dom zadbany -nie straszający -ijesli obudzi się potomek włascicieli będzie chcial odzyskać ten dom -nie tą ruine lecz ten zadbany -takie państwo co nie walczy o dobra obywateli - taka władza co nie dba o swoich -papiery winny być wyprostowane bo rząd nic nie dał nawet złotowki tym ludziom aby mieli gdzie mieszkać a nie łatwą ręką oddawać gdzie prawo mówiące o zasiedzeniu a może władza odda tym ludziom poniesione nakłady na remonty i utrzymanie -bo jesli ktoś nie ma planu na budowę to karze 50.000 zł kary a jak media wyrzucają nierobow i warhołow z zaniedbanych lokali to wtedy znajdują mieszkania zastepcze wstyd wstyd władzo ocknij się
16: zibi z IP: 83.26.170.* (2010-02-06 20:38)
skoro twierdzą, że są to ich nieruchomości, należy im naliczyć zaległe podatki od nieruchomości i gruntowy. Oczywiście z odsetkami za te lata. Jak zapłacą będzie można z nimi dopiero rozmawiać. Skoro twierdzą, że są właścicielami to musza widzieć. TYLKO PODATKI I ŚMIERĆ SĄ NIEUCHRONNE
17: pesymista z IP: 89.230.120.* (2010-02-08 08:53)
Wiadomość została ukryta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
18: GK z IP: 79.191.188.* (2010-02-08 10:06)
A gdzie jest powiedziane w artykule, że skarb państwa odkupił te akcje? Nacjonalizacja, to nie jest wykup przez państwo, tylko przejęcie, w tym sęk, że nieodpłatne. Pomijając wszelkie inne aspekty sprawy, w tym społeczne, uważam, że jest to dobra lekcja na przyszłość dla wszystkich, że żadna kradzież, nawet w majestacie prawa, nie pozostaje bezkarna.
19: shr z IP: 77.253.246.* (2010-02-11 09:58)
Po pierwsze, wykupiono tylko część akcji zdeponowanych w USA, i na rzecz USA zapłacono 40 mln USD.
Po drugie, nawet, jeśli "zapomniano" okaleczyć akcje - ma to taki skutek, jak działanie wystawcy weksla, który po zrealizowaniu zapomniał podrzeć weksel in blanco, a weksel przez przypadek wrócił do obiegu wraz z jego wszystkimi tego prawnymi skutkami.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu







