Obłożenie ścian domu styropianem, wymiana okien, uszczelnienie stropu i dachu, wreszcie modernizacja instalacji grzewczej to inwestycje, które pozwalają na znaczące oszczędności. Mimo tego termomodernizacja nie jest w Polsce popularna. Przyczyna jest oczywista. Sama wymiana okien to wydatek wielu tysięcy złotych, a inwestycja w docieplenie budynku zwraca się dopiero po kilku, a nawet kilkunastu latach. Nadal wolimy więc płacić wyższe rachunki, niż porywać się na termomodernizację. Mało kogo stać na tak dużą inwestycję. Dlatego właśnie powstał Fundusz Termomodernizacji i Remontów, jedyny dotąd w Polsce państwowy program wspierający takie przedsięwzięcia.

Audyt i formularze

Każdemu, kto z otrzymanego kredytu ociepli dom, wymieni okna, zmodernizuje instalację grzewczą, zainstaluje pompę ciepła albo kolektory słoneczne służące do grzania wody, Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) zawiadujący Funduszem Termomodernizacji może udzielić premii. Jest to bezzwrotna dotacja, którą od marca zeszłego roku – dzięki zmianie przepisów – można dostać dużo łatwiej niż wcześniej. Zniesiony został bowiem wymóg wkładu własnego (wynosił on 20 proc.) i ograniczenie okresu kredytowania do dziesięciu lat.

Warunków otrzymania premii termomodernizacyjnej jest kilka, ale są one dość łatwe do spełnienia. Po pierwsze musimy zlecić wykonanie tzw. audytu energetycznego naszego domu. Wynajmuje się do tego fachowców – największa lista audytorów jest dostępna w Zrzeszeniu Audytorów Energetycznych, tel. 022 50 54 784, www.zae.org.pl. Ich usługa to koszt co najmniej 1 tys. zł, cena zależy m.in. od wielkości budynku. Wynajęty specjalista najpierw powinien dokonać audytu wstępnego, który pozwoli ocenić, czy założona przez nas termomodernizacja będzie opłacalna czy nie. Dopiero potem przystępuje się do szczegółowego badania domu.

Z rezultatem audytu udajemy się do jednego z banków, wskazanych przez BGK i tam wypełniamy formularz. Obydwa dokumenty dołączamy do wniosku o kredyt.