Inwestowanie na kredyt przy spadających dochodach – tak samorządy chcą poradzić sobie ze skutkami kryzysu. Z wyjątkiem Łodzi, wszystkie największe miasta mają już zatwierdzone plany finansowe na ten rok. Są one napięte i po stronie wydatków w dużej mierze oparte na kredytach.

Nieliczni oszczędzają

Duże potrzeby pożyczkowe biorą się z mniejszych niż w ubiegłych latach dochodów. Samorządy musiały z tym problemem zmierzyć się już w połowie 2009 roku, kiedy to okazało się, że na skutek kryzysu wpływy z podatków czy ze sprzedaży nieruchomości są mniejsze od zakładanych. Efektem było masowe zamrażanie inwestycji i oszczędności.

W tym roku, m.in. z powodu zbliżających się wyborów samorządowych, będzie inaczej. Władze zamierzają przeznaczyć na inwestycje rekordowe sumy i odbić sobie ubiegły, chudy rok. Tylko w nielicznych miastach – jak Wrocław czy Kraków – będzie trwało zaciskanie pasa.

Jak mówi DGP Katarzyna Sarka z wrocławskiego magistratu, stolica Dolnego Śląska planuje zainwestować w tym roku 145 mln zł mniej niż zaplanowała na 2009 rok. I to przy dochodach większych od ubiegłorocznych. W Krakowie wydatki inwestycyjne spadną o mniej więcej połowę. Miasto skoncentruje się na kluczowych projektach, a dla pozostałych poszuka prywatnych partnerów.

Rekordowa Warszawa

Rekordzistą pod względem wielkości budżetu inwestycyjnego jest Warszawa. Zaplanowała, że wyda astronomiczną kwotę prawie 3,2 mld zł. Szkopuł w tym, że połowa z niej (1,7 mld zł) będzie pochodzić z emisji obligacji lub z kredytów.

Zdaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezydenta Warszawy, tak jak mieszkańcy zaciągają kredyty na mieszkania, tak miasto musi się zapożyczać, by dokończyć strategiczne inwestycje – Most Północny, węzły drogowe czy metro.

Podobnego zdania są samorządowcy z innych miast.

Więcej informacji: Długi samorządów rosną zbyt szybko.

forsal.pl