Ministerstwo Skarbu uważa, że działania naprawcze w Polskich Liniach Lotniczych powinny być szybsze i bardziej radykalne. Niewykluczone, że dojdzie do zwolnień.
Publikacja: 27 stycznia 2010, 03:00 Aktualizacja: 27 stycznia 2010, 08:44
– Restrukturyzacja może jest bardziej intensywna niż wcześniej, ale wcale mnie to nie zadowala. Przed spółką jest jeszcze dużo pracy – mówi Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu.
Resort skarbu przygotowuje LOT do prywatyzacji. Nowy właściciel jest poszukiwany wśród partnerów z branży, jak też inwestorów finansowych. Zdaniem wiceministra Gawlika nie można więc z góry założyć, że zwolnienie 400 osób (mają odejść do końca marca) jest wystarczające – trzeba się liczyć z kolejnymi cięciami. W LOT pracuje w sumie nadal około 3,5 tys. osób.
Eksperci uważają, że wśród pracowników, których dotkną zwolnienia, może się znaleźć nawet sam prezes spółki Sebastian Mikosz. Jednak on sam uważa, że zmiany prowadzone w liniach lotniczych już przyniosły pozytywne efekty – strata za 2009 rok ma być mniejsza niż za 2008 rok, kiedy ujemny wynik przekroczył 730 mln zł.
– 2010 rok będzie bardzo trudny. Jako linia lotnicza nie zakładamy, że rynek nam pomoże. To my musimy sami sobie pomóc. Otwieramy nowe połączenia, konsekwentnie dążymy do całkowitej modernizacji floty – powiedział PAP Sebastian Mikosz, komentując informacje o inwestorach dla LOT.
Szef PLL zapewnia, że przewoźnikowi przybyło pasażerów. Udało się zawrzeć wiele porozumień z wierzycielami i zredukować zadłużenie. Do sukcesów Mikosza eksperci zaliczają też pozyskanie nowoczesnych boeingów 787 dreamliner, które zaczną latać pod polską banderą w 2012 roku.
Więcej informacji: Resort skarbu: LOT reformuje się za wolno. To trzeba zmienić.
1: n z IP: 213.25.175.* (2010-01-27 03:48)
Prywatyzacja nie musi wiazac sie ze zwolnieniami. Jesli jest inwestor moze jeszcze spolke dokapitalizowac.
2: iwa z IP: 87.204.217.* (2010-01-27 12:58)
Przy takich płacach jak w LOT to niestety pasażerów musiało by być chyba z trzy razy więcej

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu







