Producenci nowych aut chcą od nowego roku podnieść ceny samochodów. Jak twierdzi Maciej Janiszewski, prezes KPI Sports Cars – wyłącznego przedstawiciela Porsche w Polsce, możliwe są podwyżki od 3 do 5 proc.
Publikacja: 6 stycznia 2010, 03:00 Aktualizacja: 6 stycznia 2010, 10:06
Nieoficjalnie wiadomo, że najbardziej zdrożeją samochody z wyższej półki, takie jak Audi, Mercedes czy BMW. Na drugim biegunie znajdują się samochody popularne: Skoda, Fiat, czy Toyota.
Rynek może jednak zweryfikować te zamiary.
– Plany podwyżek mają producenci, ale obawiam się, że w tym roku klienci tego nie przełkną – twierdzi Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska.
Według niego sprzedaż samochodów osobowych w naszym kraju spadnie w porównaniu z 2009 rokiem o 20–40 tys. sztuk, do 280–300 tys.
Są też jednak znacznie gorsze scenariusze. Tadeusz Szewczyk, właściciel firmy Szewczyk, dealera Volkswagena, spodziewa się spadku sprzedaży minimum o 90 tys. sztuk.
– Dla mnie oznacza to jedno: rynek załamie się – mówi Tadeusz Szewczyk.
Scenariusze dla Europy też nie wyglądają różowo.
Według Sergio Marchionne, prezesa Fiata, w tym roku zachodnioeuropejski rynek nowych aut osobowych zmniejszy się do 12 mln z 13,5 mln samochodów sprzedanych w 2009 roku.
Według polskich sprzedawców podwyżki w tak trudnej sytuacji rynkowej oznaczają dodatkowe osłabienie i tak już nadwerężonego popytu. Eksperci podkreślają jednak, że wszystko jeszcze jest możliwe, bo ostateczna cena, jaka pojawi się w nowych cennikach na 2010 rok w naszym kraju, uzależniona jest nie tylko od woli producentów, ale też w dużej mierze od notowań złotego wobec euro.
– Jeżeli kurs się umocni, ceny mogą ukształtować się nawet na poziomie zbliżonym do tegorocznego – uważa Wojciech Szyszko.
Jeżeli złoty będzie się osłabiał, ceny będą musiały wzrosnąć jeszcze wyżej ponad poziom podniesiony przez fabryki.
Więcej informacji: Koncerny samochodowe chcą podwyżek cen nowych modeli.
1: pseudoekonomiści z IP: 81.210.104.* (2010-01-06 09:52)
nawet gdy kurs euro będzie niekorzystny, to zawsze można kupić auto nowe z salonu za granicą tam i tak jest taniej jak w Polsce. W Polsce wszystko jest droższe jak na zachodzie.
2: ja z IP: 89.239.74.* (2010-01-06 10:06)
Niech szxykują,będą te auta sami sobie kupować.
3: Grzegorz z Julianem z IP: 80.54.180.* (2010-01-06 11:12)
Czemu w tej tabelce z cenami grudzień 2009 jest przed styczniem 2009. mamy jakiś nowy kalendarz ?
4: fan z IP: 79.188.141.* (2010-01-06 11:55)
no doskonaly pomysl sprzedawcow biorac pod uwage ze paliwo drastycznie idzie w gory na pewno lacznie wplyna te dwa czynniki na zwiekszenie sprzedazy. Zauwazyc nalezy równiez bardzo wysokie koszty utrzymania nowych aut i ich moze nie za czesta awaryjnosc jednakze strasznie kosztowna. Kiedys diesel latal 300 tysiecy km i nikt nie myslal zeby go naprawiac, fakt ze dzisiejsze diesle sa bardzo zaawansowane jednakze co chwile wymieniac trzeba w nich kolo dwumasowe, turbine, nie wspominajac o czulosci wtryskiwaczy a kazda z tych napraw idzie w tysiacach. No ale serwis musi zarobic...

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu







