Komisja Europejska nie przewiduje rozszerzenia strefy euro ani w 2010, ani w 2011 roku - oświadczył dziś komisarz UE ds. gospodarczych i walutowych Joaquin Almunia.
"1 stycznia 2009 roku Słowacja zostanie 16. członkiem strefy euro, ale później, w ciągu następnych dwóch lat, nie widzę możliwości rozszerzenia strefy euro" - powiedział Almunia na konferencji prasowej w Wilnie.
Ze swej strony premier Litwy Gediminas Kirkilas zapewnił, że celem jego kraju jest wejście do strefy euro w 2011 roku.
Przed tygodniem Komisja Europejska z zadowoleniem powitała zobowiązanie polskiego rządu, Rady Polityki Pieniężnej i NBP do współpracy w celu przyjęcia przez Polskę euro w 2011 roku, ale stanowczo odmówiła oceny, czy jest to termin realny.
Przed zmianą lokalnej waluty na euro każdy kraj musi spełnić kryteria z Maastricht
Przed zmianą lokalnej waluty na euro każdy kraj musi spełnić kryteria z Maastricht. Inflacja nie może być wyższa niż 1,5 pkt. proc. od średniej stopy inflacji w trzech krajach UE, gdzie była najniższa. Długoterminowe stopy procentowe nie mogą przekraczać więcej niż o 2 pkt. proc. średniej stóp procentowych w trzech krajach UE o najniższej inflacji. Ponadto dług publiczny nie może przekraczać 60 proc. PKB, a deficyt budżetowy - 3 proc. PKB.
1: Klemens z IP: 193.19.165.* (2008-09-25 16:06)
Niektórzy nasi ekonomiści,zapewne na polityczne zamówienie lub z racji uwikłań partyjnych,straszą ludzi nieszczęściami po wprowadzeniu euro.A przecież są już pewne doświadczenia z krajów,które euro wprowadziły.Po pewnych wahaniach cenowych,sytuacja u nich się ustabilizowała.
Argument o konwergencji cen i płac w danym kraju także jest nie do utrzymania.Pokazali nasi obywatele,że jeśli płace są rażąco niskie,zmiana pracodawcy jest możliwa.A był to wyjazd do innego, unijnego kraju.Brak specjalistów na krajowym rynku pracy powoduje to,że ich płace rosną. Czyli płace specjalistów różnych dziedzin, zbliżają się dość szybko do wysokości,jaka obowiązuje w krajach wspólnoty.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu







