W 2010 roku wartość udzielonych kredytów hipotecznych może wzrosnąć o 20 proc. Analitycy prognozują, że nieruchomości zaczną drożeć w II połowie 2010 r. Oferta nowych mieszkań na rynku będzie w przyszłym roku coraz mniejsza.
Publikacja: 30 grudnia 2009, 03:00 Aktualizacja: 30 grudnia 2009, 11:13
Większość analityków spodziewa się w przyszłym roku wzrostu cen nieruchomości, jednak – ich zdaniem – rynek bardzo powoli będzie wychodził z zapaści. Nie mają też wątpliwości, że w 2010 roku do sprzedaży trafi znacznie mniej nowych mieszkań niż w tym roku. O ile w tym roku deweloperzy oddadzą do użytku ok. 160 tys. lokali, to z powodu mniejszej liczby rozpoczętych inwestycji przyszły rok na pewno będzie oznaczał spadek liczby nowych mieszkań nawet o kilkadziesiąt procent.
– Jak popatrzymy na dane GUS-u o sytuacji w budownictwie, to wyraźnie widać, że mniej rozpoczęto budów i mniej wydano pozwoleń – prognozuje prof. Witold Werner z Instytutu Rozwoju Miast.
Według niego mniejsza podaż lokali spowoduje, że ceny nieruchomości nie będą już spadać, a niewykluczony jest ich wzrost o 3–5 proc. w skali całego roku. Zdaniem większości analityków, wzrosty cen nieruchomości rzeczywiście są możliwe, ale będą one miały miejsce dopiero w drugiej połowie roku.
– Od wiosny ceny nieruchomości zaczną iść w górę i te wzrosty, w zależności od regionu, wyniosą od 5 do 30 proc. – uważa Zbigniew Bachman, prezes Fundacji Wszechnicy Budowlanej.
– Kończą nam się mieszkania do sprzedaży i dlatego ceny nie będą już spadały. Na pewno nie będzie też niższych cen materiałów budowlanych i robocizny. Jeśli ceny wykonawstwa wzrosną o ok. 10 proc., to o tyle samo mogą zdrożeć mieszkania, ale dopiero w drugiej połowie 2010 r. – mówi Jacek Kaliszuk z Polnordu.
Rozpoczęte w tym roku nowe inwestycje mieszkaniowe zostaną zakończone najwcześniej w 2011 roku. Nie oznacza to automatycznie dużych braków na rynku.
– W sprzedaży jest spory nawis mieszkań budowanych od roku 2007 i dlatego wzrosty cen nie będą duże. Można się spodziewać spadku rabatów. Obecnie średni rabat, jaki można uzyskać u dewelopera, to 7 proc., a przed rokiem wynosił on 11 proc. W przyszłym roku te rabaty spadną do ok. 3 proc., więc mieszkania stanieją realnie o 4 proc. – uważa Robert Chojnacki, prezes redNet.
Braki mieszkań na rynku w przyszłym roku mogą dotyczyć przede wszystkim mieszkań mniejszych, do 50 mkw.
Eksperci są zgodni w jednym – klucz do trwałej poprawy sytuacji na rynku nieruchomości jest w posiadaniu banków, a bankowcy są optymistami.
– Nie ma jeszcze oficjalnych danych, ale sądzę, że w tym roku udzieliliśmy ok. 190 tys. nowych kredytów mieszkaniowych wartości 40–42 mld zł. W 2010 roku możemy udzielić kilkanaście tysięcy kredytów więcej, a wartość kredytów hipotecznych wzrośnie do 46–50 mld zł – prognozuje Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.
Nawet banki, które do tej pory nie udzielały kredytów hipotecznych, zamierzają w 2010 roku zarabiać na kredytach mieszkaniowych.
Analitycy spodziewają się, że w 2010 roku do łask wrócą kredyty walutowe, ale przede wszystkim pożyczki udzielane w euro.
– Najlepsze, promocyjne marże przy kredytach w euro dostępne w tej chwili w bankach to 2–2,5 proc. – mówi Karol Wilczko z Comperii.
Jeśli rzeczywiście dojdzie do spadku marż kredytowych, to pod koniec przyszłego roku do łask wrócą też kredyty konsolidacyjne. Osobom, które w tym roku wzięły pożyczkę przy wysokich marżach, będzie się opłacało przenieść kredyt do innego banku, gdzie uzyskają lepsze warunki.
Więcej informacji na: Ceny mieszkań nie będą niższe w 2010 roku.
21: Sigi z IP: 188.109.244.* (2010-01-02 17:48)
A ja mowie Wam, ze mieszkania musza jeszcze staniec, o 20%: i tak sie stanie.
Ja miszkam w Berlinie i tutaj kupie mieszkanie taniej, jak w Warszawie. To jakis idiotyzm. Warszawa, to jadna z najgorzej zyapowiadajacych sie stolic EU. Bez obrazy, ale to wiocha, bez infrastrukury, a takie ceny , to kretynizm, do potegi.
Za kilka kat mieszkania beda o 500% tansze. Zalozymy sie ?
22: szafir z IP: 83.8.117.* (2010-01-04 14:26)
ciezko wyczuc co bedzie, ale nowy rok ma to do siebie, ze prognozy sie sypia jak z rekawa. co bedzie, to bedzie, a dla tych, ktorzy chca na swoje, to pozostaje poszukiwanie banku, ktory spojrzy na zdolnosc kredytowa przychylnie. jak wiele takich bankow jest, wie kazdy, kto o kredyt sie staral. moje podejscie zakonczylo sie na siodmej probie w dombanku. w nowym roku jestem u siebie i nie zaluje. mieszkanie to czesto nie tylko inwestycja, ale przede wszystkim wlasny kat.
23: ciekawski z IP: 83.26.94.* (2010-01-05 23:33)
Dlaczego nie mozna przeczytac wszystkich komentarzy? Czy serwis specjalnie zablokowal mozliwosc zapoznania sie ze komentarzami internautow?
24: Sorenso z IP: 79.163.191.* (2010-01-18 19:25)
Ta dalej sie nie da zyć w tym kraju z takimi cenami mieszkań.Powiedzcie jakie zawody maja wykonywać młodzi ludzie aby dzis kupic mieszkanie?Jestem młodym prokuratorem i naprawde nie jestem w stanie odłozyć na kupno uzywanego mieszkania:)
25: Wojtek z IP: 88.220.44.* (2010-03-30 13:01)
Chciałem kupić działkę w okolicach Wiązowny po warunkiem, że będzie 20% taniej. I co się okazało-po niby rozmowach z właścicielem, mój rozmówca powiedział OK. Podejrzewam, że sam był właścicielem. To świadczy, dodatkowo patrząc jak długo zalegają w ogłoszeniach nie sprzedane działki [ czy ktoś to analizuje], iż szuka się totalnego idioty. Poza tym te wszystkie biura nieruchomości to kupa cwaniaków-należy ich olać bo szkoda pieniędzy. Ci co dali im do sprzedaży nich czekają-do usranej śmierci. Szacunek do Rozuma-ładny język i klarowne argumenty, pozdrawiam.
26: developer z IP: 89.74.151.* (2010-09-23 11:29)
Wszyscy ***********
27: kkk z IP: 194.116.253.* (2010-11-06 21:47)
zobaczcie, jak ściemniali - minął rok i mamy spadek cen o kilka procent, a na rynku czeka 40 000 mieszkań gotowych do zamieszkania już od miesięcy (to apropos tej "coraz mniejszej oferty") - do tego bardzo dużo nowych inwestycji na ukończeniu...

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu







