Likwidacja funduszy ochrony środowiska, zwłaszcza wojewódzkich, to - jak twierdzą przedstawiciele funduszy - jeden z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów w projekcie nowej ustawy o finansach publicznych. Samorządy, które mają przejąć zadania z ochrony środowiska, twierdzą, że nie będą w stanie pozyskać tylu środków na ochronę środowiska, jakie pozyskiwały dotychczas fundusze.

Likwidacja jednostek

Zgodnie z projektem nowej ustawy o finansach publicznych środki finansowe, zobowiązania i zadania gminnych, powiatowych i wojewódzkich funduszy przejmą do końca 2009 r. jednostki samorządowe. Z uzasadnienia do projektu ustawy wynika też, że likwidacja funduszy nie oznacza pozbawienia lub ograniczenia samorządom środków przeznaczonych na zadania z zakresu ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Celem jest natomiast ułatwienie przepływu tych środków. Eksperci twierdzą jednak co innego.

Spór dotyczy przede wszystkim likwidacji wojewódzkich funduszy, które mają osobowość prawną i do których trafiają największe środki (65 proc. wszystkich środków z kar i opłat). Mogą się one także zadłużać, kupować udziały w spółkach, pozyskiwać środki z Unii Europejskiej i emitować własne obligacje.

Zdaniem Ludwika Węgrzyna ze Związku Powiatów Polskich likwidacja wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej utrudni samorządom wykonywanie niektórych zadań.

- Istnieją różne źródła finansowania inwestycji na ochronę środowiska, ale likwidacja wojewódzkich funduszy ograniczy możliwości finansowania przedsięwzięć proekologicznych - przekonuje Ludwik Węgrzyn. Podobnie uważa Krzysztof Mączkowski, zastępca prezesa WFOŚiGW w Poznaniu oraz członek zarządu Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Wielkopolski.

- Przykładowo, w województwie wielkopolskim fundusz może sfinansować rocznie zadania o wartości 200 mln zł. Szacujemy, że po likwidacji samorządy będą w stanie sfinansować zadania w wysokości ok. 40 mln zł - mówi Krzysztof Mączkowski. Wyjaśnia, że środki finansowe, które mają przejąć samorządy, nie będą mogły być wydawane na zasadzie pożyczek, ale będą przekazywane w formie dotacji, co - jego zdaniem - oznacza radykalny spadek środków na ochronę środowiska.

Wojewódzkie fundusze ochrony środowiska udzielają także samorządom kredytów na preferencyjnych warunkach oraz zapewniają wkład własny, który jest niezbędny przy realizowaniu zadań w zakresie ochrony środowiska współfinansowanych ze środków UE. Po likwidacji samorządy będą skazane na wysoko oprocentowane pożyczki w bankach, co może oznaczać niespełnienie zobowiązań określonych w traktacie akcesyjnym do UE w zakresie ochrony środowiska. Niespełnienie tych zobowiązań może spowodować bardzo wysokie kary, sięgające nawet kilkuset tysięcy euro dziennie.

Eksperci uspokajają

Nie wszyscy uważają, że likwidacja funduszy wpłynie negatywnie na finansowanie ochrony środowiska. Ryszard Pazdan, ekspert z zakresu ochrony środowiska z Business Centre Club, zwraca uwagę, że był już taki okres, kiedy zadania z zakresu ochrony środowiska realizował wojewoda i taki system funkcjonował nie gorzej niż obecnie.

Zygmunt Cholewiński, marszałek województwa podkarpackiego, jest wręcz przekonany, że samorządy poszczególnych województw poradzą sobie z wykorzystaniem środków. Dodaje on jednak, że likwidacja, zwłaszcza WFOŚiGW i przejęcie ich zadań bezpośrednio przez marszałków województw, budzi obawę o uzależnienie inwestycji z zakresu ochrony środowiska od bieżącej polityki i zmieniających się regionalnych i lokalnych koalicji rządzących.

- Mam poważne wątpliwości, czy takie rozwiązanie będzie efektywne i pozwoli na zachowanie obiektywizmu w wyborze inwestycji z tej dziedziny - stwierdza marszałek.

Z kolei zdaniem prof. Marka Chmaja, specjalisty od prawa administracyjnego ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, przekazanie uprawnień funduszów jest posunięciem pożądanym z punktu widzenia konstytucji, która mówi o decentralizacji zadań publicznych. Istotnie trudno sobie wyobrazić, aby same gminy udzielały kredyty na zadania związane z ochroną środowiska.

- Gdyby samorządy zajęły się jedynie obsługą wniosków kredytowych, a pożyczek udzielał bank współpracujący z samorządem, to wówczas takie rozwiązanie byłoby racjonalne i ze wszech miar pożądane - stwierdza prof. Marek Chmaj. W jego opinii istnieje także duże prawdopodobieństwo, że samorządy będą lepiej wykorzystywały te pieniądze.

OPINIA

MACIEJ NOWICKI

minister środowiska

Nasz dotychczasowy system finansowania ochrony środowiska uważam za bardzo dobry i sprawdzony. Wiele państw europejskich stawiało go sobie za wzór. Bez Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Wojewódzkich Funduszy na pewno nie udałoby nam się w tej dziedzinie tak wiele zrobić. Nie korzystaliśmy z pieniędzy z budżetu. Zgadzam się, że trzeba fundusze zreformować - ale w ramach istniejącego systemu, który koniecznie trzeba utrzymać. Można bardziej gospodarnie wydawać pieniądze, ujednolicić procedury a dane z banku informacji o rzeczywistych efektach ekologicznych przedsięwzięć i ich kosztach udostępnić wszystkim funduszom. Natomiast zmiana systemu byłaby niekorzystna i mogła skutkować np. znacznie gorszą absorpcją środków unijnych.