"Komunikat po posiedzeniu jest bardziej łagodny niż poprzednie i widać, że Rada coraz mocniej obawia się o wzrost gospodarczy. Jest to jednak komunikat, który mimo wszystko otwiera Radzie furtkę do dalszego zacieśniania polityki monetarnej" - powiedział główny ekonomista BRE Banku Wiesław Szczuka.

Analityk zauważył jednak, że Rada wyraźnie czeka na październikowa projekcję inflacji oraz kolejne dane z gospodarki, które powinny być nieco lepsze niż sierpniowe.

"Nie wykluczam, że czerwcowa podwyżka stóp procentowych była ostatnią w tej serii, tym bardziej, że nie widzę powodów, by październikowa projekcja pokazała coś niepokojącego. Nie sądzę także, by wpływ na przyszłomiesięczną decyzję Rady miała kwestia wstąpienia do strefy euro, bowiem z tego powodu można było spokojnie podnieść stopy już dziś" - dodał Szczuka.

Także eksperci z Banku BPH uważają, że komunikat RPP przybrał nieznacznie łagodniejszy ton, a członkowie Rady główny nacisk kładą na słabnące tempo wzrostu gospodarczego. Z drugiej jednak strony, RPP wciąż obawia się, że inflacja będzie dłużej utrzymywała się powyżej górnego ograniczenia celu inflacyjnego NBP i nie wyklucza możliwości dalszego zacieśnienia polityki monetarnej.

"Komunikat jest nadal dość restrykcyjny, ale znacznie łagodniejszy w tonie niż w poprzednich miesiącach. Rada nadal obawia się słabnącego wzrostu, turbulencji na rynkach finansowych oraz kształtowania się cen surowców i w tej sytuacji zdecyduje się na jeszcze jedną podwyżkę stóp procentowych - w październiku" - uważa analityk BPH Maja Goettig.

"Nadal uważam, że do sprowadzenia inflacji do celu w perspektywie oddziaływania polityki pieniężnej konieczne są 1-2 podwyżki stóp"

Jej zdaniem, ryzyko, że Rada powstrzyma się przed dalszym zacieśnieniem polityki pieniężnej jest niewielkie, ale nie można zapominać o dwóch ważnych kwestiach niepewnej sytuacji na rynkach globalnych oraz odłożenia w czasie uwolnienia rynku energii. Te dwa czynniki mogą wpłynąć na spadek inflacji, więc dla niektórych członków RPP może mieć to duże znaczenie i zniechęcić do głosowania za podwyżkami.

Na pewno nie zniechęcą jednak jednego z najbardziej "jastrzębich" przedstawicieli władzy monetarnej, Dariusza Filara, który twardo obstaje przy swoich restrykcyjnym stanowisku.

"Nadal uważam, że do sprowadzenia inflacji do celu w perspektywie oddziaływania polityki pieniężnej konieczne są 1-2 podwyżki stóp. Niestety nie udało tego się zrobić teraz, a każda zwłoka powoduje osłabienie wpływu podwyżki w średnim okresie" - przekonywał Filar dziennikarzy w kuluarach po konferencji prasowej.

W środę RPP utrzymała, zgodnie z oczekiwaniami analityków, stopy procentowe, na poziomie 6,0% w przypadku głównej stopy referencyjnej.