Reklamę internetową i telewizyjną różni bardzo wiele. Jednak zdaniem brytyjskiej firmy Lightspeed Research te media mają bardzo istotną cechę wspólną – prime time, czyli czas, w którym wyświetlane spoty działają najbardziej efektywnie.
Według Miernikiewicza obserwacje polskich kampanii online potwierdzają zależność między decyzjami zakupowymi a porą korzystania z internentu. Wskaźniki różnią się jednak w zależności od rodzaju grupy docelowej.
– Liczba zamówień na produkty kupowane przez gospodarstwa domowe wzrasta znacząco po południu. Jednak w przypadku produktów i usług zamawianych przez firmy jest dokładnie odwrotnie – wyjaśnia prezes Artefakt. Reklamy takich usług najlepiej działają w godzinach pracy od 10 do 17.
Należy też pamiętać, że w przypadku korzystania z internetu jednym z efektów silnej zadaniowej orientacji, aktywności i koncentracji umysłu jest przywiązanie większej wagi do kwestii użytkowych niż estetycznych. Internauci z reguły preferują informacje, które są przydatne, a nie te podane w atrakcyjnej formie.
Uwaga poświęcana reklamom zależna jest również od rodzaju aktywności w sieci. Badania pokazują, że większość respondentów zwraca większą uwagę na reklamy podczas dokonywania zakupów internetowych (33 proc.) oraz korzystania z wyszukiwarek internetowych (29 proc.). Dla porównania reklama w serwisach społecznościowych czy w poczcie nie jest aż tak chętnie oglądana – jedynie co piąty pytany zwraca uwagę na reklamę na tego typu stronach, a 14 proc. respondentów zapoznaje się z komunikatami reklamowymi podczas pisania e-maili.
– Obserwujemy taką zależność w kampaniach linków sponsorowanych prowadzonych w Gmailu czy Naszej Klasie. Kampanie te mają niższą od przeciętnej klikalność (CTR) – dodaje Błażej Miernikiewcz.
1: Krach systemu z IP: 80.239.242.* (2009-12-17 12:04)
Ameryki nie odkryli. Podpowiem że najgorszy czas na reklamę to godziny 2-6 w nocy :-)
Leasing: auto wyższej klasy pomoże zatrzymać pracownika w firmie, a nie kosztuje dużo więcej

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu







