Wyprzedaże ruszyły już w listopadzie. W latach poprzednich zaczynały się po świętach. Zniżki na niektóre towary w sklepach sięgają nawet 40 proc. Aż 28 proc. Polaków przyznaje, że zamierza kupować głównie towary przecenione.
Pierwsza akcja rusza już na mikołajki. Wówczas ceny drobnego sprzętu elektronicznego i AGD zostaną obniżone od kilku do kilkunastu procent.
Mniej w tym roku wydamy też na odzież i obuwie. Według szacunków handel w tej branży zmniejszy się o około 6 proc. do kwoty 25,5 mld zł. Firmy handlowe z pierwszymi wyprzedażami ruszyły już w listopadzie. W sieci Ado cały asortyment został objęty 30-proc. zniżką. Podobnie było w Esprit, gdzie można było zrobić zakupy z 25-proc. rabatem, czy Benettonie, gdzie praktycznie z dnia na dzień przybywa towarów w strefie 30 proc. Obniżkami kuszą też Tatuum czy Gino Rossi.
– Obniżyliśmy ceny wybranych modeli o 30 do nawet 50 proc. – tłumaczy Monika Kleszczewska z KAN, właściciela marki Tatuum.
Zdaniem Andrzeja Falińskiego, dyrektora Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, promocje zorganizowane pod koniec listopada wystartowały zbyt wcześnie. W tym roku klienci nie podejmują decyzji zakupowych z aż tak dużym wyprzedzeniem.
– Za dwa tygodnie trzeba się spodziewać kolejnych, jeszcze większych promocji – podkreśla.
I dodaje, że sieci z branży spożywczej nie powinny obawiać się o swoje obroty. Zaoszczędzone w czasie kryzysu pieniądze konsumenci wydadzą, bo pojawiają się symptomy, że nadchodzą lepsze czasy.
– Trzeba pamiętać, że duża część osób w tym roku zrezygnowała z zagranicznych wyjazdów, a to oznacza, że pieniądze przeznaczone na ten cel są do wydania – uważa Andrzej Faliński.
Eksperci przestrzegają jednak, by uważać na promocje, które mogą być mylące. Czasem sieci, zanim obniżą cenę, podnoszą wartość produktu.
– To stosowana praktyka, znana nam z ubiegłorocznych kontroli. Jej ściganie i karanie jest jednak w praktyce niemożliwe. Dlatego zjawisko można wyeliminować tylko omijając nieuczciwie działających przedsiębiorców – mówi Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
1: Sylwia z IP: 80.53.101.* (2009-12-04 19:54)
Te promocje niby są, a tak jakby ich nie było. Ciekawe, że np. w Kauflandzie na dwa dni przed "promocją" te same produkty mozna kupić w tej samej cenie.
Inny przykład to sklepy z odzieżą. Od dłuższego czasu można się spotkac z wywieszonymi na szybach reklamami o obniższe 30, 50% a w środku co najwyżej jedna, dwie rzeczy z obniżoną ceną. To, że obniżki zaczną się wczesniejw tym roku, to bardzo dobrze - w styczniu zejdą z ceną jeszcze bardziej.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu






