Aby obejść zakaz handlowania w dużych sklepach w dni świąteczne, sieci otwierają stacje paliw, a na nich małe sklepy, których przepis nie obejmuje. Najczęściej na parkingu, obok dużego sklepu.
W ślady francuskiego operatora poszła też sieć Spar oraz Piotr i Paweł.
– To na pewno sposób na zwiększenie sprzedaży sieci, nie tylko w dniu wolnym od pracy – zaznacza Błażej Patryn z sieci Piotr i Paweł.
Dodaje, że klienci powoli przyzwyczajają się do tego, że w święta sklepy są zamknięte i zakupy robią w dzień je poprzedzający.
– Wtedy obroty rosną przynajmniej o 20–30 proc. – uzupełnia Błażej Patryn.
Jego zdaniem, zakaz handlu w święta to dla sklepu jednak także oszczędności. Nie trzeba płacić pracownikom oraz ponosić kosztów eksploatacji sklepu.
Możliwość współpracy z koncernami paliwowymi widzą też polskie sieci, które nie mają własnych stacji paliw.
– Nie prowadzimy obecnie zaawansowanych rozmów z koncernami paliwowymi. Nie wykluczamy, że w przyszłości do nich przystąpimy – mówi Jacek Spychała ze spółki Żabka Polska.
Przyznaje, że zakaz handlu w święta odbija się na obrotach firmy. Dziennie jeden market Żabki, a jest ich w kraju ponad 2 tys., generuje obrót kilku tysięcy złotych.
Na razie na współpracę z dużymi i znanymi operatorami handlowymi zdecydowały się koncerny, takie jak Shell, BP czy Orlen. Duże sieci spożywcze nie współpracują jeszcze ze stacjami Statoil, Lotos, Łukoil czy Huzar. Gra jest warta świeczki, bo stacje są dobrze zlokalizowane, a sklepy na nich działające generują wyższe marże. Dzięki sklepom zyski stacji paliw w ostatnim roku wzrosły o ponad 10 proc. Zarobiły ponad 3 mld zł. Podobny rozwój jest prognozowany na kolejne lata. A to oznacza, że 5-proc. udział sklepów przy stacjach w całym handlu detalicznym wartym 220 mld zł będzie rósł.
Perspektywy handlu detalicznego
Wartość handlu detalicznego według szacunków wzrośnie w tym roku do ponad 220 mld zł z 217 mld zł w 2008 roku. Na polskim rynku detalicznym działa ponad 100 tys. sklepów, w tym super- i hipermarkety – nieco ponad 4 tys. obiektów. Wciąż największą grupę stanowią małe sklepy spożywcze, których jest blisko 60 tys. Reszta to średnie i duże sklepy samoobsługowe. Udział handlu nowoczesnego w polskim handlu detalicznym, do którego należą sieci zachodnich operatorów, jak Carrefour, czy Tesco, wynosi ponad 40 proc. W małych sklepach wciąż jest realizowana większa część obrotu.
1: aaa z IP: 79.185.171.* (2009-12-03 10:42)
Jednym słowem: Polak potrafi!! ...obejść prawo:)
2: Maria z IP: 80.51.161.* (2009-12-03 14:56)
I bardzo dobrze, że otwierają !!! Nie można zakazywać handlu ! Ludzie bardzo chętnie spędzają niedziele w centrach handlowych ! Uwielbiam chodzić na zakupy w niedzielę bo co innego jest do roboty w tym dniu?
3: pan z IP: 85.222.19.* (2009-12-03 19:45)
no powiem Wam ze jest to strasznie nie wygodna sprawa... jakos tak sie sklada, ze na drugi lub trzeci dzien swiat czegos nam zabraknie, zazwyczaj bulki sie koncza oraz mleko... a jak robie zakupy sam, to pstrykam zdjecia telefonem, jezeli mam jakies watpliwosci i zona mi podpowiada czy jest git... na szczescie teraz naprawde super jakosc w tych telefonach SEW995 mam 8,1mptx :)
4: Marcin z IP: 89.79.126.* (2010-10-29 16:00)
Wolne od handlu - Jak ładnie ujęto. Na Boże narodzenie jak miałem atak bulu zatok (przewlekłe, powikłane ponad pięcioletnie zapalenie zatok) otwartej apteki szukałem 2 godziny i nie znalazłem. W końcu kupiłem zwykłe tabletki przeciwbulowe w małym sklepiku. Na wielkanoc, jak mi się maść skończyła, byłem po operacji zatok, po odwiedzeniu "ostrego dyżuru" i wzięciu recepty przejechałem pół miasta za apteką.
Te przepisy są chore i dobrze, że je omijają

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu






