W kasie pusto, a beneficjenci ustawiają się w kolejkach po wypłaty. Wszystko przez to, że skończyły się im już pieniądze, które dostały na początku roku, a z budżetu państwa nie wpłynęły na czas nowe środki.

– Brakuje nam 70 mln zł, które od ręki moglibyśmy wypłacić beneficjentom. W najbliższym czasie beneficjenci złożą wnioski o wypłatę kolejnych 70 mln zł – mówi Marcin Perz, członek zarządu województwa świętokrzyskiego.

Podkreśla, że Świętokrzyskie i tak dostało mniej pieniędzy, niż wnioskowało. Podobne sygnały płyną także z innych województw. W najbardziej dramatycznej sytuacji znajdują się te regiony, które w tym roku pospieszyły się z wdrażaniem funduszy unijnych i szybko wykorzystały przyznane im środki z budżetu.

Czarę goryczy wśród samorządów przelały ostatnie działania Ministerstwa Finansów, które szukając wolnych środków w budżecie państwa na uiszczenie wyższej składki do budżetu unijnego, zdecydowało się sięgnąć po środki zarezerwowane na wypłatę unijnych dotacji. Chodzi o ponad 1 mld zł.

– To jedyne niewykorzystane pieniądze w budżecie państwa. Innym wyjściem byłoby dalsze cięcie wydatków w ministerstwach – tłumaczy Magdalena Kobos, rzecznik resortu finansów.

– Jeśli nie mamy dostępu do tych pieniędzy, to jak mamy je wykorzystać – mówi nam przedstawiciel jednego z urzędów marszałkowskich z południa Polski.

Z szacunków samorządowców wynika, że skala cięcia w budżecie środków na wypłatę unijnych dotacji będzie większa niż 1 mld zł. Ma sięgnąć nawet 1,7 mld zł. Te pieniądze mają pójść na łatanie dziury budżetowej, m.in. w obszarze inwestycji drogowych.

Nieoficjalnie resort finansów twierdzi, że regiony co roku chcą więcej pieniędzy z budżetu na wypłatę dotacji, niż są w stanie wykorzystać. Za 2009 rok musiały zwrócić blisko 900 mln zł niewykorzystanych środków. Na dziś w rezerwie celowej w budżecie (korzystają z niej również programy krajowe) pozostało ok. 6,7 mld zł.