Własny profil w serwisie dla zawodowców to punkt wyjścia do autopromocji w internecie i do poszerzania kontaktów. Pracownicy komunikacji i łowcy głów traktują go jako narzędzie ułatwiające pracę.
Publikacja: 19 listopada 2009, 14:50 Aktualizacja: 19 listopada 2009, 14:55
Podstawową wartością dla użytkownika serwisu jest możliwość dotarcia do ludzi o podobnych kompetencjach, a także spotkania specjalistów z dziedzin pokrewnych.
– Serwis ułatwia mi pielęgnację dotychczasowych kontaktów, jak i nawiązywanie nowych. Interesuję się kwestią komunikacji wewnętrznej. Przynależę do odpowiedniej grupy tematycznej, z której wciąż czerpię nowe pomysły; korzystam z doświadczeń kolegów i koleżanek. Wykorzystuję możliwość przekazywania za pośrednictwem serwisu informacji o spotkaniach i konferencjach – Agnieszka Brzozowska, specjalistka ds. komunikacji w kancelarii WKB.
Sylwia Rogalska, dyrektor biura współpracy z absolwentami Akademii Leona Koźmińskiego, korzysta z serwisów społecznościowych regularnie.
– Jest to jedno z podstawowych narzędzi w mojej pracy. Absolwenckie grupy tematyczne ułatwiają mi przekazywanie aktualności z uczelni, interesujących zaproszeń, a także umożliwiają zbieranie informacji zwrotnych – przyznaje Sylwia Rogalska.
– Grupy skupiające ludzi reprezentujących konkretną profesję mogą być świetną bazą wiedzy merytorycznej i platformą wymiany opinii na tematy zawodowe, pod warunkiem jednak że ktoś, np. moderator, na bieżąco czuwa nad tym, co się w grupie dzieje – ocenia Sylwia Rogalska.
Zgadza się z nią Robert Drózd. Jego zdaniem nie wszystkie serwisy potrafią zagwarantować użytkownikom wysoki poziom dyskusji na forach.
– To, co mi się w takich serwisach nie podoba, to brak weryfikacji lub niedostateczna weryfikacja. W efekcie mnożą się samozwańczy, wirtualni eksperci, którzy w rzeczywistości nimi nie są. Plagą są też networkerzy, czyli ludzie, którzy wierzą, że posiadanie paru tysięcy kontaktów da im jakiekolwiek korzyści – ocenia Robert Drózd.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu






