Młodzi ludzie, siła i nadzieja polskiej gospodarki nie mają gdzie mieszkać. Nie stać ich na wymarzone mieszkania, a jedyne rozwiązanie to kredyt na 30 lat. Państwo próbuje ich wspomóc poprzez program Rodzina na swoim. Czy faktycznie jest to skuteczna pomoc a może wciąż wymaga wielu zmian?
Publikacja: 19 listopada 2009, 10:56 Aktualizacja: 19 listopada 2009, 11:10
Program rządowy Rodzina na swoim skierowany jest do młodych małżeństw lub osób wychowujących samotnie dziecko. Państwo wspiera takie osoby poprzez spłatę części należnych Bankowi odsetek w okresie pierwszych 8 lat. Przykładowo, przy kredycie na kupno mieszkania 60m2 w Warszawie w wysokości 400 tys. zł na 30 lat, wparcie wyniesie około 800 zł dopłaty do części odsetkowej raty. Rata równa kredytu z dopłatami przez pierwsze 8 lat wynosić będzie 2200 zł (suma dopłat to prawie 78 tys. zł) , a porównywalna rata kredytu bez dopłat to 2602 zł.
- W Banku Pocztowym kredyt mieszkaniowy z dopłatami niezmiennie cieszy się dużym zainteresowaniem. Od początku roku do połowy listopada udzielono 1 135 takich kredytów na kwotę 246,5 mln zł. Kredyt w programie Rodzina na Swoim stanowi aż 76,8% tegorocznej sprzedaży kredytów mieszkaniowych w Banku Pocztowym. Przyznawalność kredytu jest na wysokim poziomie - mówi Justyna Galbarczyk, Zastępca Dyrektora Departamentu Sprzedaży Detalicznej Banku Pocztowego.
Dla kogo pomoc
Aby skorzystać z tego rozwiązanie należy spełnić szereg warunków. Po pierwsze żadna z osób ubiegających się o wsparcie, nie może być stroną innej umowy kredytu preferencyjnego. Co więcej nie można także posiadać w dniu zawarcia umowy kredytu prawa własności do budynku mieszkalnego lub lokalu mieszkalnego w budynku wielorodzinnym (prawo własności lub współwłasności, prawo spółdzielcze własnościowe lub spółdzielcze lokatorskie). Nie można także być najemcą lokalu mieszkalnego. Ustawa dopuszcza jednak wyjątki od tych sytuacji. Mimo, iż Skarb Państwa dopłaca do kredytu, osoby ubiegające muszą posiadać zdolność na całe zaciągane zobowiązanie.
Przedmiot i warunki
Dopłatę można uzyskać nie tylko na zakup gotowej nieruchomości, ale także na jej budowę, nadbudowę, przebudowę lub rozbudowę budynku mieszkalnego czy adaptację budynku lub lokalu o innym przeznaczeniu na cele mieszkalne - w celu uzyskania lokalu mieszkalnego stanowiącego odrębną nieruchomość. Warunkiem jest, że powierzchnia użytkowa kredytowanego lokalu nie może przekroczyć odpowiednio 75 mkw. w przypadku mieszkań i 140 mkw. w przypadku domów jednorodzinnych. Wiadomo, że niepoważnym byłoby określanie sztywnego metrażu który kwalifikował by mieszkanie do bycia przedmiotem programu, dlatego ustawa określa dodatkowe limity. Maksymalną powierzchnią lokalu, kredytowaną w ramach programu jest 50mkw. - mieszkanie i 70mkw. – dom. Jeśli kupowana nieruchomość ma właśnie taką lub mniejszą powierzchnię to dopłata będzie naliczana od całości kredytu. Jeśli jednak powierzchnia kredytowanej nieruchomości przekroczy te limity ( czyli będzie pomiędzy 50-75mkw. – mieszkanie i 70-140mkw. – dom), wtedy dopłata nie obejmie całego kredytu, a będzie naliczana proporcjonalnie.
Kolejnym warunkiem jest cena nieruchomości. Podawane są średnie wskaźniki przeliczeniowe kosztu odtworzenia 1 metra kwadratowego powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych. Oznacza to, iż cena 1 metra kwadratowego kupowanej nieruchomości, nie można przekroczyć określonego pułapu, jeśli chce się skorzystać z programu.
źródło:
TotalMoney.pl
1: hexagon z IP: 83.10.69.* (2009-11-19 16:15)
na pewno wymaga jeszcze wielu zmian, ale poki co, mozna przestac placic komus raty placac czynsz, a nawet jezeli drozej, to tylko i wylacznie za swoje mieszkanie. ja sie nalatalem i dopiero w dombanku cos ruszylo mimo, ze to RnS, bo dostepnosc to kolejna sprawa...
2: bn z IP: 212.160.172.* (2010-09-06 13:42)
Jeżeli kogoś stać na dom i duże mieszkanie to napewno Polscy podatnicy, którzy maja problemy na opłacenie własnych rachunków nie powinni dopłacać do takich rodzin.Dlaczego inni podatnicy musieli sami płacić za mieszkania i nikt im nie zwracał?

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu






