Mały popyt krajowy, mniejsza produkcja samochodów i niekorzystny kurs euro przesądziły o tym, że tegoroczne wyprzedaże wyglądają gorzej niż przed rokiem.
Publikacja: 19 listopada 2009, 03:00 Aktualizacja: 19 listopada 2009, 11:53
Nie brakuje też opinii, że samochodów najzwyczajniej brakuje dealerom, gdyż zostały one mocno przebrane w ciągu roku w związku z reeksportem przez naszych dealerów na Zachód. Zwolennicy tej tezy podkreślają, że w salonach próżno szukać np. dużych promocji na samochody typu ford fiesta, opel corsa, volkswagen golf czy fiat 500 – najchętniej kupowanych w przeszłości przez zagranicznych brokerów od polskich sprzedawców.
Maciej Kilim, zastępca kierownika działu sprzedaży Toyota Motor Poland, zwraca uwagę, że przeceny w tym roku są relatywnie mniejsze niż w poprzednich latach.
– Utrzymujący się na wysokim poziomie kurs złotego wobec euro daje importerom mały margines do obniżki ceny – mówi Maciej Kilim.
Według ekspertów, dużym promocjom na samochody nie sprzyja także osłabienie popytu wewnętrznego. Utrzymanie w tym roku sprzedaży nowych aut na poziomie z ubiegłego roku to wyłącznie zasługa prowadzonego przez dealerów reeksportu aut do krajów zachodnich.
Do osłabienia sprzedaży – po dziewięciu miesiącach względnej prosperity – już doszło miesiąc temu. W październiku 2009 r. sprzedaż samochodów osobowych wyniosła 25,2 tys. sztuk i po trzech miesiącach wzrostów spadła o 8,4 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem – podał na początku listopada Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, zrzeszający sprzedawców i producentów nowych samochodów.
Znacznie gorzej statystyki krajowego rynku motoryzacyjnego wyglądają po uwzględnieniu wielkości sprzedaży samochodów dostawczych. W październiku 2009 r. sprzedano w naszym kraju 3,4 tys. pojazdów – o 31,8 proc. mniej niż przed rokiem. Tym samym od początku roku wyjechało z salonów 34,3 tys. samochodów dostawczych – o 27,9 proc. mniej niż przed rokiem. – Duży spadek sprzedaży miesięcznej samochodów osobowych i utrzymujący się głęboki spadek sprzedaży dostawczych przełożył się na największy od początku kryzysu spadek miesięcznej sprzedaży tej grupy pojazdów – podsumował PZPM.
Od początku roku sprzedaż samochodów osobowych i dostawczych zamknęła się liczbą 299,1 tys. To wynik o 3,8 proc. niższy niż przed rokiem.
– 2010 rok na pewno będzie bardzo trudny – uważa Leszek Lerch, dyrektor działu doradztwa dla branży motoryzacyjnej w Ernst & Young.
Zgodnie z najczarniejszymi scenariuszami krajowy popyt na nowe samochody może się skurczyć nawet o 10–20 proc., podczas gdy w tym roku ma być sprzedane około 320 tys. samochodów, ewentualnie 4–5 tys. sztuk mniej.
1: xyz z IP: 87.207.106.* (2009-11-19 22:05)
Pytanie jak słaby poptyt przełoży się na ceny w przyszłym roku? Spadną?

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu






