W listopadzie średnia marża przy kredytach złotowych spadła o 0,2 pkt proc. – do 2,6 proc. Coraz więcej banków wprowadza niższe opłaty, ale najlepsze oferty są adresowane do osób o najwyższych dochodach i posiadających duże zabezpieczenie kredytu.
Publikacja: 16 listopada 2009, 03:00
Mamy też prawdziwy wysyp promocji kredytów mieszkaniowych. Banki znowu zachęcają klientów do brania kredytów hipotecznych. Preferencyjne warunki nie dotyczą tylko obniżki marż, choć najczęściej chodzi o niższe opłaty. Z promocji można zwykle skorzystać przy zakupie innych usług bankowych albo po zobowiązaniu się do przelewania określonych kwot na konto w banku-kredytodawcy. Na przykład w Deutsche Banku można uzyskać obniżkę marży do 2,1 proc., jeśli zagwarantujemy miesięczne wpływy na konto w tej instytucji w wysokości 6 tys. zł. Z kolei w Polbanku w ramach promocji można wziąć kredyt bez prowizji. Jednak aby uzyskać obniżkę marży o 1 pkt proc., także trzeba się zobowiązać do przelewania na konto w tym banku naszych dochodów.
– W naszym banku nie obniżyliśmy marży, ale wprowadziliśmy kredyty na 100 proc. wartości nieruchomości i zrezygnowaliśmy z pobierania prowizji od osób, które wykupią ubezpieczenie od utraty pracy – mówi Agnieszka Nachyła z Millennium.
– Bez prowizji i z niższą marżą można też zaciągnąć kredyt w Alior Banku, jeśli kredytobiorca wykupi pakiet ubezpieczeniowy. Promocję polegającą na obniżeniu lub zniesieniu prowizji wprowadził też Lukas Bank. W BGŻ opłata ta została natomiast zmniejszona – mówi Katarzyna Siwek.
Obniżkę marży w zamian za skorzystanie z innych produktów banku oferują też DnB Nord, BZ WBK, Fortis Bank czy mBank.
– Banki uznały, że skoro wcześniej udzielone kredyty są spłacane bardzo regularnie, to sektor zaczął śmielej patrzeć w przyszłość i stopniowo wprowadzać udogodnienia przy kredytach hipotecznych – mówi Agnieszka Nachyła.
Zmiana podejścia banków spowodowała wzrost wartości udzielanych kredytów hipotecznych. W rezultacie np. BZ WBK chwali się, że miesięcznie udziela teraz kredytów o wartości 300 mln zł. Tymczasem na początku roku wartość tych pożyczek była dziesięciokrotnie mniejsza.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu





