W przyszłym roku o unijne pieniądze można się starać w 38 konkursach. Resort rozwoju chce zwiększyć pulę na wsparcie e-biznesu i dostępu do internetu.
Publikacja: 12 listopada 2009, 03:00 Aktualizacja: 12 listopada 2009, 09:49
Ponad 5,5 mld zł unijnych dotacji z programu Innowacyjna Gospodarka zostanie rozdysponowanych w konkursach w 2010 roku – wynika z opracowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego harmonogramu, do którego dotarł DGP.
To mniej niż w tym roku, kiedy tylko na samo wsparcie dla firm inwestujących w najnowsze technologie poszły około 4 mld zł. Ale warto się o te pieniądze starać, bo, jak twierdzą eksperci, w kolejnych latach pieniędzy z programu Innowacyjna Gospodarka, który jest głównym źródłem unijnych dotacji dla przedsiębiorstw, będzie coraz mniej. Firmy mogą skorzystać też z regionalnych programów operacyjnych, ale te w części województw w przyszłym roku także zaczną się kończyć.
Z harmonogramu MRR wynika, że w przyszłym roku przeprowadzone zostanie 38 konkursów. Będą one dotyczyć dotacji na inwestycje, badania naukowe oraz na wsparcie instytucji otoczenia biznesu. Większość z nich zaplanowano na pierwszą połowę roku. W II półroczu przeprowadzone zostanie 12 naborów wniosków.
Niektóre rodzaje dotacji zaczynają się wyczerpywać. Dotyczy to np. wsparcia na prowadzenie badań naukowych oraz bardzo popularnych dotacji na inwestycje w najnowsze światowe technologie (Działanie 4.4), w którym do dyspozycji zostało już zaledwie 650 mln zł.
Jarosław Pawłowski, wiceminister rozwoju regionalnego, odpowiadający za program Innowacyjna Gospodarka, twierdzi, że mimo to przedsiębiorcy nadal mogą liczyć na solidny zastrzyk unijnych pieniędzy.
1: Łukasz Drymajło z IP: 188.33.55.* (2009-11-12 14:27)
w mojej opinii w roku 2010 nastąpi zwiększenie ilości organizowanych konkursów. Spowodowane to jest chęcią wykorzystania jak najwiekszych środków, ponieważ województwa które najszybciej i najwięcej wydadzą dostaną dodatkowe środki z MRR (oraz premie dla pracowników). Wynika to m. in . z tzw rezerwy wykonia

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu





