PERN inwestuje w bazę naftową w Gdańsku. Poprawi ona nasze bezpieczeństwo energetyczne, a do tego zwiększy przychody spółki. Choć budowa jeszcze się nie zaczęła, PERN ma już tłum klientów.
Publikacja: 4 listopada 2009, 03:00 Aktualizacja: 4 listopada 2009, 13:26
Nowa baza w gdańskim Porcie Północnym stanie się jednym z kluczowych obiektów logistyki paliwowej w kraju – będzie połączona prawdopodobnie nie tylko z Naftoportem, ale również krajową siecią rurociągów produktowych i naftowych oraz magazynami.
Jak na razie Naftoport to jedyny w Polsce port naftowy – przeładowuje w ciągu roku 7–9 mln ton ropy i paliw (ropa stanowi 85 proc. przeładunków). Stąd w świat tankowcami wysyłany jest rosyjski surowiec, który do Polski dostarczany jest rurociągiem Przyjaźń; odbierane są tu także dostawy ropy i paliw, m.in. dla Orlenu i Lotosu. W ubiegłym roku do Naftoportu przypłynęło w sumie 176 statków.
Projektowany obiekt PERN-u ma też korzystać z dodatkowego zaplecza magazynowego w postaci istniejącej już bazy w Gdańsku-Górkach Zachodnich (pojemność zbiorników to 200 tys. m sześc.; mają być jeszcze rozbudowywane), a być może również z kawern solnych. Chodzi o podziemne magazyny przeznaczone do składowania ropy i oleju napędowego, które PERN planuje uruchomić na Pomorzu. Rozważanych jest kilka lokalizacji pod tę inwestycję, ale największe szanse ma Dębogórze w gminie Kosakowo. Kawerny najwcześniej mogą zostać wybudowane za pięć lat.
Plan zakłada, że umożliwią przechowywanie co najmniej 1 mln m sześc. ropy i paliw.
Baza planowana przez PERN świadczy o tym, że inwestycje mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polski wcale nie muszą być deficytowe. Przykład bazy w Gdańsku burzy obiegowe opinie, według których dywersyfikacja kierunków i źródeł zaopatrzenia w surowce, czyli de facto uniezależnienie od dostaw nośników energii z Rosji, musi być nie tylko kosztowna, ale również mało opłacalna.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu





