Osoby, które starają się o unijne dotacje na e-biznes, muszą utrzymać swoją firmę na rynku nawet przez pięć lat.
Publikacja: 30 października 2009, 09:00 Aktualizacja: 30 października 2009, 09:12
Jak ocenia Rafał Agnieszczak, prezes grupy Fotka.pl, pięć lat na rynku może przetrwać zaledwie 10 proc. przedsiębiorców, którzy obecnie rozpoczynają działalność w sieci.
Łatwość uzyskania nawet 1 mln zł z UE powoduje, że taki biznes cieszy się dużą popularnością. W większości o dotację starają się ludzie młodzi. Do środy przedsiębiorcy złożyli ponad 1,9 tys. wniosków o wsparcie na kwotę ok. 1,3 mld zł.
Tymczasem wsparcie jest ściśle regulowane unijnymi przepisami. Jeden z nich mówi o konieczności utrzymania firmy na rynku przez okres trzech lat po wyczerpaniu się dotacji (są one przyznawane na dwa lata). Innym wymogiem jest zakaz likwidacji miejsc pracy, które zostały utworzone za pieniądze z UE.
– Przedsiębiorca jest zobowiązany do kontynuowania i rozwijania prowadzonej działalności na podstawie wdrożonej i świadczonej w ramach projektu usługi elektronicznej – mówi Monika Karwat-Bury z PARP.
Tak więc wymóg samodzielności ogranicza możliwości przyszłej sprzedaży firmy.
Jeśli młodemu przedsiębiorcy powinie się noga, czeka go konieczność zwrotu pieniędzy.
– W przypadku ogłoszenia upadłości, PARP staje się wierzycielem i dochodzi swoich praw – mówi Anna Konik-Żurawska z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.
Konieczność zwrotu nawet 1 mln zł może w przyszłości stanowić dla nich bardzo poważne obciążenie.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu





