W latach 2004–2008 Polska otrzymała blisko 13 mld euro z Unii Europejskiej. Z tej kwoty ok. 40 proc. poszło na inwestycje realizowane przez samorządy lub jednostki z nimi powiązane. Widać to szczególnie w programach skierowanych w szczególności do samorządów: Zintegrowanym Programie Rozwoju Regionalnego (dotacja na lata 2004–2006) oraz w regionalnych programach operacyjnych (dotacja na lata 2007–2013).

Najczęściej samorządy korzystają z dotacji na zadania inwestycyjne związane z:

● ochroną środowiska,

● wodą przeznaczoną do spożycia,

drogami,

● transportem miejskim,

oświatą i ochroną zdrowia.

Wiele samorządów nie byłoby w stanie zrealizować inwestycji, gdyby nie fundusze. Odciążają one budżety i powodują, że za te same gminne czy miejskie pieniądze można wybudować więcej. Dzięki UE Kraków ma operę, w Kielcach powstał nowoczesny stadion, a w Warszawie dokończono budowę I linii metra.

Może niepokoić rosnąca dysproporcja między bogatszymi a biedniejszymi samorządami. Najlepsze z nich – w przeliczeniu na jednego mieszkańca – pozyskały dwa razy tyle środków (3 tys. zł) niż najsłabsze (1,7 tys. zł). Pogłębianiu tej różnicy ma przeciwdziałać regionalizacja funduszy unijnych. W latach 2007–2013 każde województwo ma swój własny program operacyjny. W tych programach jest 16 mld euro.

Przedstawiciele małych gmin twierdzą często, że dużym samorządom łatwiej uzyskiwać środki, ponieważ urzędnicy decydujący o przydziale pieniędzy wolą rozliczać większe projekty, niż brnąć przez dokumentację wielu drobnych przedsięwzięć.

Warunkiem niezbędnym do otrzymania wsparcia jest wykazanie, że inwestycja osiągnie założone z góry wskaźniki, np. odpowiednio dużą liczbę korzystających z niej osób. Niewielkim gminom, zwłaszcza z obszarów wiejskich, czasem trudno spełnić te wymagania, dlatego ich projekty mają mniejsze szanse na dofinansowanie.

Zmienić to może połączenie sił samorządów. Tak stało się na przykład ze wspólnym projektem wodno-kanalizacyjnym Kobyłki i Wołomina.