Przyciągnięcie Emirates nie będzie jednak łatwe, gdyż o względy tej potężnej linii Okęcie rywalizuje z Pragą.

– Pozycja obydwu portów jest równorzędna – twierdzi Marek Sławatyniec reprezentujący Emirates w Polsce.

PPL, który zarządza warszawskim lotniskiem, przyznaje, że rozmawia o nowych trasach również z innymi przewoźnikami z Bliskiego Wschodu, np. z Qatar Airways. Połączenia z Bliskim Wschodem uważane są przez ekspertów za najbardziej przyszłościowy kierunek. Potwierdza to Instytut Turystyki.

– Kierunek bliskowschodni będzie wzrastał nawet w sytuacji spadku ruchu lotniczego – mówi Krzysztof Łopaciński z Instytutu Turystyki.

Samoloty na tych trasach zapełniają przede wszystkim przedstawiciele biznesu, a to najbardziej intratny dla przewoźników klient.

Jakub Mielniczuk z PPL twierdzi, że uruchomienie połączenia do Dubaju byłoby równie atrakcyjne dla podróżujących na Daleki Wschód czy do Oceanii. To dobry port przesiadkowy dla tych kierunków. Według Jakuba Mielniczuka za Warszawą przemawia przede wszystkim większy potencjał lotniska. W 2008 roku czeski port odprawił co prawda 12,7 mln pasażerów, podczas gdy Okęcie tylko 9,4 mln, ale jak twierdzi Jakub Mielniczuk, ta różnica to efekt większego ruchu tranzytowego w Pradze. Okęcie natomiast wprowadziło megapromocję na trasy międzykontynentalne. Linie, które zdecydują się otworzyć nową trasę pozaeuropejską, przez dwa lata będą płacić tylko 1 proc. stawki opłaty za lądowanie.