Z danych zebranych przez firmę doradztwa finansowego Money Expert wynika, że przeciętna czteroosobowa rodzina o dochodach miesięcznych w wysokości 4 tys. zł netto w Nordei może dostać kredyt w wysokości 160 tys. zł, a w Polbanku, PKO BP i ING BSK otrzyma co najmniej dwa razy więcej. To oczywiście kwoty uśrednione, bo zdolność będzie też uzależniona od innych czynników, m.in. miejsca zamieszkania.

– Różnica wynika z różnego sposobu liczenia. Jeden bank szacuje, że w tym samym miejscu miesięczne utrzymanie jednej osoby kosztuje ok. 500 zł, a drugi uważa, że aż 1 tys. – mówi Arkadiusz Rembowski z Money Expert.

Przy obliczaniu miesięcznego kosztu utrzymania niektóre banki uwzględniają np. koszt zakupu paliwa do samochodu oraz ubezpieczenia. Są jednak banki, które o takie rzeczy w ogóle nie pytają.

– Nie jest prawdą, że tam gdzie maksymalna kwota kredytu jest największa, tam najtrudniej dostać pożyczkę. Sposób liczenia zdolności kredytowej jest pochodną wysokości wolnych kapitałów, którymi bank dysponuje – mówi Arkadiusz Rembowski.

– Może być dwóch klientów o takich samych dochodach, nawet pracujących w tej samej firmie, którym bank zaproponuje inne kwoty kredytu. Chodzi o to, że jeden miał już kredyt i go spłacił, a drugi nie ma historii kredytowej – mówi Jarosław Sadowski z Expandera.

Niewykluczone, że od przyszłego roku maksymalna wartość udzielanych kredytów zmniejszy się, gdyż zacznie obowiązywać rekomendacja T Komisji Nadzoru Finansowego i przy obliczaniu zdolności kredytowej maksymalna kwota rat nie może przekroczyć 50 proc. dochodów rodziny.

– Ta rekomendacja nie zburzy jednak naszego zestawienia, bo już dzisiaj, bez zaleceń KNF, większość banków stosuje takie ograniczenie – mówi Arkadiusz Rembowski.