Eksperci spodziewali się, że w tym roku zbankrutuje ponad 800 przedsiębiorstw. Największe problemy mają firmy transportowe, może ich upaść nawet 420.
Publikacja: 19 października 2009, 03:00 Aktualizacja: 19 października 2009, 08:03
Eksperci podkreślają, że samo zmniejszenie spadków produkcji nie jest wystarczającym impulsem do poprawy sytuacji.
– Produkcja musi zacząć rosnąć w większości branż, żeby odczuła to branża transportowa – mówi Grzegorz Błachnio.
Motorem wzrostu mogłaby być tradycyjnie branża budowlana, ale na razie na to się nie zanosi.
– Według naszych analiz w złej kondycji finansowej znajduje się prawie 48 proc. firm budownictwa ogólnego i ponad 32 proc. budownictwa ciężkiego. Do końca kryzysu w tej branży jeszcze bardzo daleko – mówi Tomasz Starzyk.
Dodaje, że coraz więcej firm z tej branży nie wywiązuje się z płatności. Analitycy jego firmy obawiają się powtórzenia sytuacji z 1995 roku, kiedy to na rynku budowlanym pojawił się problem zatorów płatniczych.
– Wówczas wiele firm lawinowo traciło płynność finansową, co przekładało się na ich upadek – mówi Tomasz Starzyk.
Problemy nie dotyczą jednak wszystkich firm z tej branży.
– Trwa dobra passa dla firm realizujących projekty infrastrukturalne i związane z ochroną środowiska, stymulowane środkami z UE – mówi Tomasz Roguwski.
Z drugiej strony dodaje jednak, że kryzys z pewnym opóźnieniem dociera do segmentów powiązanych z branżą budowlaną, np. producentów płytek ceramicznych, armatur czy wyposażenia mieszkań.
Z analizy Dun & Bradstreet obejmującej 350 tys. firm widać, że problemy dotyczą nie tylko dużych branż. Zestawienie pokazuje, że najmniej wiarygodnym płatnikiem są maklerzy i brokerzy giełd papierów wartościowych i giełd towarowych. Słabo wypada też branża telekomunikacyjna, choć równocześnie analitycy Coface twierdzą, że ta branża skutecznie oparła się kryzysowi i zagrożenie upadłością jest niewielkie.
– Dobrze mają się tylko największe korporacje. W analizie ujęto wiele małych podmiotów, które działają lokalnie. Gdyby te podmioty wyjąć z analizy – ogólny obraz branży byłby bardzo dobry – wyjaśnia Tomasz Starzyk.
Ciekawą sytuację mamy w branży odzieżowej, w której sklepy odzieżowe są w większości dobrymi płatnikami, ale już producenci odzieży znajdują się na drugim biegunie.
IV kwartał ma być dobry przede wszystkim dla branży spożywczej, choć są segmenty, w których ryzyko upadłości wciąż będzie duże.
– Od roku w trudnej sytuacji są przetwórcy mięsa i sektor ten w dalszym ciągu boryka się z zatorami płatniczymi – mówi Marcin Siwa z Coface.
1: HL z IP: 195.205.254.* (2009-10-19 09:59)
800 z 2 milionów.
Porównajmy to z liczbą upadłości w Niemczech: 50.000 do września 2009 r. i Francji: 35.000 do września 2009 r., albo na Litwie: 3.500 upadłości w tym samym okresie.

Dostawcy energii elektrycznej w Polsce o klientów indywidualnych zabiegają głównie za pomocą nieczystych sztuczek. Różnice w oferowanych odbiorcom cenach są kosmetyczne
![]() |




