Eksperci spodziewali się, że w tym roku zbankrutuje ponad 800 przedsiębiorstw. Największe problemy mają firmy transportowe, może ich upaść nawet 420.
Publikacja: 19 października 2009, 03:00 Aktualizacja: 19 października 2009, 08:03
Chociaż sytuacja firm jest wciąż gorsza niż w 2008 roku, to widać jednak pewną poprawę. Z podsumowania danych o upadłości firm po trzech kwartałach wynika, że ich liczba, rosnąca dynamicznie w pierwszych miesiącach tego roku (do rekordowych 71 upadłości w maju), utrzymuje się na poziomie około 60 miesięcznie.
Eksperci monitorujący kondycję firm wskazują, że w IV kwartale nie ustaną problemy firm transportowych, budowlanych i przemysłu ciężkiego.
– Upadek stoczni będzie miał wpływ na podmioty z przemysłu ciężkiego i maszynowego, które i tak borykają się z problemami wynikającymi z pogorszenia warunków biznesowych – mówi Tomasz Roguwski z Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.
– Problemem dużych i wyspecjalizowanych firm są ograniczone możliwości znalezienia alternatywnych odbiorców, szczególnie w czasie zastoju na rynkach zagranicznych – mówi Marcin Siwa z Coface.
Obawy wciąż mogą mieć firmy pracujące na rzecz koncernów motoryzacyjnych, bo nadal nie wiadomo, jak długo potrwają akcje dopłat do wymiany aut na różnych rynkach – po wycofaniu się Niemiec z takiego programu.
– Podtrzymywanie sprzedaży w ten sposób nie poprawiło moralności płatniczej koncernów i ich największych kooperantów. Cierpią na tym mniejsi dostawcy – mówi Grzegorz Błachnio z Euler Hermes.
Źle wygląda też sytuacja w branży transportowej.
– W całym 2009 roku upadłości i likwidację może ogłosić około 420 firm, głównie małych i średnich. W 2008 roku takich przypadków było 110 – mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet.
Eksperci Euler Hermes wskazują, że o ile w I połowie roku upadłości dotyczyły większych firm, to teraz padają głównie mniejsze.
– Stanowią one około 80–90 proc. branży transportowej, ale statystyki nie oddają w pełni problemów branży – mówi Grzegorz Błachnio.
Ten segment rynku jest najbardziej narażony na utratę płynności.
– To efekt wysokich kosztów stałych: paliwa, akcyzy, płac, rat leasingu czy kredytu przy bardzo niskich cenach usług wymuszanych przez rynek – mówi Marcin Siwa, z Coface.
Niestety nie zanosi się na szybką poprawę sytuacji w tym sektorze.
– Transport i usługi logistyczne w dalszym ciągu będą odczuwać spadek zamówień zarówno krajowych, jak i zagranicznych – uważa Tomasz Roguwski z KUKE.
1: HL z IP: 195.205.254.* (2009-10-19 09:59)
800 z 2 milionów.
Porównajmy to z liczbą upadłości w Niemczech: 50.000 do września 2009 r. i Francji: 35.000 do września 2009 r., albo na Litwie: 3.500 upadłości w tym samym okresie.

Dostawcy energii elektrycznej w Polsce o klientów indywidualnych zabiegają głównie za pomocą nieczystych sztuczek. Różnice w oferowanych odbiorcom cenach są kosmetyczne
![]() |




