Resort skarbu przyznaje, że pracuje nad zniesieniem ustawy kominowej, która teraz obowiązuje m.in. w tak dużych spółkach jak PZU, PKO BP, Kompania Węglowa czy Ruch.

Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu, uważa, że po zniesieniu ustawy zmiany powinny zmierzać do zwiększenia wynagrodzeń w tych spółkach, których prezesi podejmują działania zwiększające ich wartość. Według niego ograniczenia pensji nadal by obowiązywały, ale rady nadzorcze mogłyby ustalać wyższe od limitowanych dotychczas przez ustawę wynagrodzenia zarządu. Poza tym pensje te podlegałyby kontroli resortu lub akcjonariuszy.

Takie propozycje zmian pojawiają się ze strony rządu od paru miesięcy. Zgodę na zniesienie ustawy kominowej wyraziły związki zawodowe, co zdaniem Jeremiego Mordasewicza, reprezentującego w Komisji PKPP Lewiatan, zwiększa szansę na odejście od restrykcyjnego prawa. A próby takie od 2004 roku bezskutecznie podejmowały kolejne rządy, cały czas jednak związki uzależniały łagodzenie przepisów kominówki od jednoczesnego odejścia przez rząd od ustawy regulującej maksymalny wskaźnik wzrostu płacy w przedsiębiorstwach państwowych, tzw. ustawy neopopiwkowej. Zdaniem przedstawiciela pracodawców likwidacja obu ustaw jest koniecznością.

– Po likwidacji ustawy rolę regulatora płac zarządu powinny przejąć rady nadzorcze. Powinny być wypracowane modele wynagradzania prezesów spółek państwowych oparte na mierzalnych wskaźnikach, takich jak realizacja planów, przyrost zysków i rentowność spółki – wylicza Jeremi Mordasewicz.

Dodaje, że takie rozwiązanie jest wskazane, ponieważ nie da się zupełnie wyeliminować z gry spółek państwowych w takich dziedzinach jak zarządzanie sieciami kolejowymi czy liniami energetycznymi i w nich pewne trwałe mechanizmy powinny obowiązywać.