Przedsiębiorcy telekomunikacyjni nawet nie próbują starać się o unijne pieniądze na budowę lokalnych sieci internetowych. Powód: opracowane przez ministerialnych urzędników wymagania są zbyt rygorystyczne.
Publikacja: 24 września 2009, 03:00
Unia Europejska przeznaczyła na łatanie białych internetowych plam w Polsce setki milionów euro. Pieniądze są dostępne na różne cele i umiejscowione w różnych programach pomocowych. Środki na budowę sieci lokalnych służących do dostarczania internetu do komputera klienta – 200 mln euro – ulokowano w Działaniu 8.4 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Jak wylicza Fundacja Wspomagania Wsi, środki wystarczyłyby na dofinansowanie tysiąca przedsięwzięć. Tymczasem na razie dostało je dziewięć firm.
Pierwszy nabór chętnych prowadzony wiosną tego roku okazał się kompletną porażką, bo według map dostępności internetu opracowanych przez urzędników MSWiA na podstawie informacji przekazanych przez operatorów, w Polsce nie było białych plam. Na dodatek mapy były wówczas tajne. Gdy ów absurd opisał DGP, a w ślad za nami inne media, MSWiA zaczęło weryfikować mapy i je odtajniło.
– Inwentaryzacja zasobów internetowych na podstawie informacji uzyskanych od operatorów nie ma sensu. Nikt nie jest zainteresowany mówieniem prawdy. Te informacje trzeba weryfikować – uważa Piotr Rutkowski z firmy doradczej Rotel.
Przedsiębiorcy telekomunikacyjni dodają, że na mapach są gminy i miejscowości uznawane za pokryte internetem, a tymczasem w rzeczywistości jest on dostępny tylko w części obszarów.
Mimo odtajnienia map i ich częściowej weryfikacji w trwającym właśnie drugim naborze wniosków nadal nie ma chętnych. Dlaczego? Bo stworzone przez ministerialnych urzędników wymagania są absurdalne.
– Od chętnych wymaga się przedstawienia studium wykonalności projektu. Przy średniej wartości projektu na poziomie 400 tys. zł takie studium może kosztować do 8 tys. zł i będzie fikcją. Porządne studium to wydatek 50–100 tys. zł – mówi Jerzy Kwieciński z Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości.
A przedsiębiorcy podpowiadają urzędnikom, że powinien wystarczyć biznesplan, który jest wymagany w innych programach.
Inny absurd: za młodego przedsiębiorcę uznaje się firmę działająca do roku. Tylko taka firma może starać się o środki z Działania 8.4. W Unii młodym przedsiębiorcą jest firma nie starsza niż sześć lat. Na dodatek taka starsza firma może dostać pomoc w wysokości 85 proc. wartości inwestycji, a nasz młodziak – 50 proc.
1: realista z IP: 77.254.138.* (2009-09-24 08:50)
należy sprawdzić urzędników czy nie mają w tym jakiegoś interesu, że tak zaostrzają warunki, w zasadzie bez potrzeby, skoro unia tego nie wymaga. Ale z większością funduszy unijnym historia jest podobna, oczywiście z wyjątkiem rolników, oni nawet jak nie chcą to i tak dostaną!!!
2: Maciek z IP: 82.177.133.* (2009-09-24 11:03)
Mamy bardzo dzielnych i praworządnych urzędników, nie pozwolą aby unia dała nam za dużo.
Wnioskuje o udekorowanie ich specjalna plakietą unii europejskiej i postawić za wzór dla innych państw członkowskich.
3: Antek z IP: 213.25.175.* (2009-09-24 17:45)
Powinno sie wprowadzic tylko biznesplan i zmiane w prawie ktora zaliczy do firm mlodych firme dzialajaca na rynku do 6 lat.
4: Antek z IP: 213.25.175.* (2009-09-24 17:47)
Firma ktora dziala na rynku do 6 lat moze dostac 85% dofinansowania z unii. Dzialajac na rynku moze pozyskac nowych klientow i poszerzyc charakter dzialalnosci.
5: Klara Malecka, Fundacja Wspomagania Wsi z IP: 80.52.167.* (2009-09-29 13:33)
Spotkanie było okazją do dyskusji różnych stron zainteresowanych powodzeniem 8.4 PO IG, nie, jak pisze autor, "darmową lekcją, jak buduje się sieci telekomunikacyjne".

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu






